Utwory
Artyści
Gatunki
Okładka utworu adrenalina

adrenalina

2:57Album lustro 2026-01-23

Inne utwory od Kuba Wasylkowski

  1. babki i łopatki
      4:15
Wszystkie utwory

Inne utwory od Jakub Zaron

  1. SZAŁCIAŁ
      4:22
  2. będą tęsknić (ocean)
  3. sad aura club (astygmatyzm)
      3:43
Wszystkie utwory

Opis

Wydany: 23.01.2026

Tekst i tłumaczenie piosenki

Oryginał

Dwieście lewym pasem, bo jutro jest nieważne.
W aucie trzeszczy basem, bo dorosłem w hałasie. I choć za kierownicą, to jestem jak pasażer.
Mój tętno ciągle skacze i czuję, że coś znaczę. Kurs na Berni, na rejwy, w piwnicy mijam LED-y.
Z obcymi wnikam w błędy, nagle rzygon na krawężnik.
Lubię tracić wciąż kontrolę, lubię, gdy mnie szarpią nerwy, bo czuję się najgorzej, kiedy czuję się bezpieczny.
Oglądam gangi, chociaż wstydzę się zagadać.
Mam zioło z recepty, choć potrzeba mi lekarza. Chciałbym być bezwzględny, a się czuję jak ofiara.
Lubię zapach deszczy, gdy jest brudno i jest farta.
Po socialach brak zapachu, a ten small talk nie ma smaku. Nie słyszałem dawno płaczu, nie czułem dawno strachu.
Na rowerze zawsze w kasku, więc gazuję w manualu, bo mam w sobie wilka, który nie chce już xanaxu. Potrzebuję adrenaliny. Jestem jak pies urwany ze smyczy.
Kiedy nikt nie widzi, jestem autodestrukcyjny. W moich oczach iskry od zniczy.
Potrzebuję adrenaliny. Jestem jak pies urwany ze smyczy.
Kiedy nikt nie widzi, jestem autodestrukcyjny. W moich oczach iskry od zniczy.
W mojej szkole podcinali sobie żyły i patrzyli, jak wypływa sok życia. Ból to moja biblia od przedszkola jak w
Simsach, więc nie dziwię się chłopakom, że chcą wyjść z Matriksa i się tworzy seksmisja.
O intymnych chwilach pierwszy raz gadałem w księdze, a w tle w Stanach na winylach w Rostach z rodzinkami Bell. Od pandemii ciągle kaszle, a dziad wciąż o
LGBT. To jest absurdalne, więc nie szukaj sensu w moim świecie.
Teraz bym kupił nawet czas w second handzie, bo jedynie mnie kusi martwy biały królik w sali
Express. Kiedy w kawalerce kończę butelkę, patrzę na Messenger.
Całkowite wypalenie, picie, otoczenie staje charakterem. Stoję w spodniach baggy, w ręce trzymam matchę.
Nagle jestem trendy, będąc anty, to jest żartem.
Patrzę na setki didżeji, to przyszli wędkarze. Jestem dokładnie tym samym co poprzednie generacje.
Potrzebuję prawdziwej ciszy. Głodzić swoje ego, kiedy głośno krzyczy.
Zawsze i przed sobą jestem całkiem pojedynczy. Moich oczu strach nie dotyczy.
Potrzebuję adrenaliny. Jestem jak pies urwany ze smyczy.
Kiedy nikt nie widzi, jestem autodestrukcyjny. W moich oczach iskry od zniczy. Potrzebuję adrenaliny.
Jestem jak pies urwany ze smyczy. Kiedy nikt nie widzi, jestem autodestrukcyjny.
W moich oczach iskry od zniczy.

Obejrzyj teledysk Kuba Wasylkowski, Jakub Zaron - adrenalina

Statystyki utworu:

Odsłuchania Spotify

Pozycje na listach Spotify

Szczytowe pozycje

Wyświetlenia YouTube

Pozycje na listach Apple Music

Wyszukiwania w Shazam

Pozycje na listach Shazam