Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Ej! Ostatnia nuta w tym roku chyba.
Joł, joł, ej, check, check, check, check.
Fuck.
Ej, wychodzę z jaskini jak Platon.
Teraz pada na mnie światło i w końcu zaczynają płacić mi za to. Takie lato może być w każde lato, tylko ogranicz alkohol.
Bo serio się cieszę niezmiernie, że nareszcie w Gdyni już w końcu czuję się sobą.
Ej, what? Pozdrawiam barmanki z fyrtla.
Liczbowo to raczej kpina, choć każda piosenka w tym roku mi wyszła.
Dwa zero dwa pięć, nie łapię zadyszki, a nie, mogę pędzić tak jak Verstappen.
Lekko odcina mi tlen, lecz nie wypisze mi się wieczny pen. Wilki popadły już w owczy pęd i teraz to wiesz, że chodzę spokojny.
To nie tak jak moje wykony i moje wygody chcą wrzucać już piąty bieg.
Rapuję, jakby na bani był dread, a w bicie przygrywa mi Flett i god damn, wait.
Chcę, by słuchała cała Polska mnie, no a potem kontynent. Ej, god damn, wait.
God damn, wait. Dawno nie chciałem się tak rapować. Jo.
Ej, rapować, wysłować i konać to taka przygoda. Dobra, sorra. Jo.
Mam to wrażenie, wiesz, że typy na osi lukają na mnie.
Dla nich może jestem białym, ale nie wybieram się do kręgów, które stworzył kiedyś Dante.
Dwudziesty szósty to położy Gdynię na mapie.
No i Bóg mi świadkiem, EP z Konorem tak rozgrzeje parkiet, że kupujcie leki te przeciwzapalne.
Ej, ja robię swoje, nie kalkę.
Muza to plaster, a wam wysieroty polecam mówić nim wziąć jakieś lekcje wokalne. Nie jestem księdzem, ale słyszę lament.
Nie jestem farmerem, ale słyszę pianie. Byłem w Tani House, a ze mną legendy lokalne.
Ej, Budka zostawiła znamie na zawsze.
Tak, z negatywów to straciłem pracę, ale wyjebane, bo kreślę tą karierę dalej, powoli się chwalę, tak jakbym świrował Briana De Palmę.
Czuję, że ludzie w końcu chcą bis. Czuję, że coraz dalej mnie od pis.
Dzięki z całego serducha my bitches. See you in twin, twin, twin six.
Yeah, oh, twin, twin, twin six, czyli dwudziesty szósty.