Inne utwory od Lukasyno
Inne utwory od Kriso
Opis
Wokal: Łukasyno
Producent: Kryso
Programista: Krzysiek
Autor tekstu: Łukasz Szymański
Kompozytor: Krzysztof Bejda
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Każdy z nas pisze opowieść swojego życia.
Mówią, gdy kogoś kochasz, to pozwól mu odejść.
Pamiętaj jednak, że ten, kto wraca, jest zawsze kimś innym niż ten, który odszedł.
Ta!
Chłodna jesień, w mroku nocy zatopione bloki.
Chłopak w dresie, zaczesane włosy, nowe skoki. Kod na kieszeń, zagranica, Anglia, Francja, Włochy.
Brał, co los mu przyniesie, szybkie życie jak narkotyk.
Czarnym mesiem podjechali pod blok chłopek, a on w stresie, bo znów chcieli wyrwać parę złotych.
Z każdym umiał się dogadać, miał smykałkę do roboty, ale wokół urządza floty, zwinięte banknoty.
W nocnych klubach znały go barmanki. Pęga gruba, tipy obok szklanki.
Zimna wóda, szampan, Black Bacardi. Pierwszy był do tańca, bitki i hulanki.
Nie z pierwszej ławanki, kręcił się od małolata.
Na wojennej ścieżce, z prawem wiecznie zatarg. Budził respekt jak na boisku Zlatan.
Nie wiedział, czego chce, stał się tym, kim się otaczał. Wiedziała, że problemy go kochają.
Nie miała sił, a pobyć za nim chciała. Łagodny wiatr zamienił się w huragan.
W jego dłoniach dwa szklane tulipany. Został sam z nieopatrzoną raną.
Piąta rano, policja na sygnałach, a na dzielnicy jej więcej nie widziano.
Zapomniała, że pokochała chuligana. Wiedziała, że problemy go kochają.
Nie miała sił, a pobyć za nim chciała. Łagodny wiatr zamienił się w huragan.
W jego dłoniach dwa szklane tulipany. Został sam z nieopatrzoną raną.
Piąta rano, policja na sygnałach, a na dzielnicy jej więcej nie widziano. Zapomniała, zapomniała. . .
Planował z nią przyszłość, ale wszystko wraca. Łatwo przyszło, łatwo poszło, krata.
Nie liczyła dni, miesięcy, tylko lata. Ona czeka, kocha, choć nie umie płakać.
Długie listy, wyjazdy, nawidzenia. Brak mężczyzny w zimny kamień ją zamieniał.
W sercu blizny, w oczach brak porozumienia i poczuła, że to wszystko bez znaczenia.
Nie mógł jej tego dać, czego sam w sobie nie miał.
Miłość to piękny dar, co w dobro zło odmienia. Choć w sercach płonął żar, to powtarzali schemat.
Odchodził i powracał rzucony jak bumerang. Zaczęła jarać petę i skąpo się ubierać.
Ból kryła pod tapetą, pod nią zniszczona cera. On zaczął latać z fetą i pochłonął go melanż.
Narobił se przy pał, tak skończyła się kariera.
Wiedziała, że problemy go kochają. Nie miała sił, a pobyć za nim chciała.
Łagodny wiatr zamienił się w huragan. W jego dłoniach dwa szklane tulipany.
Został sam z nieopatrzoną raną.
Piąta rano, policja na sygnałach, a na dzielnicy jej więcej nie widziano.
Zapomniała, zapomniała.