Inne utwory od Mikhail Shufutinsky
Opis
Wydany: 13.02.1994
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Кричал мне Лёха: "Шухер! Уходи дворами.
Нас все покинули, нас кто-то расколол, и наша хата вся полным-полна ментами, и их начальничек кропает протокол".
А я бежал, от ужаса немея, и слышал топот легашей я за спиной.
Но тут открылась чья-то дверь, и в белом фея махнула ласково мне нежною рукой.
Ах, Даша, Даша, зачем улыбка ваша смешала мысли в бесшабашной голове?
Но улыбнитесь снова, скажите только слово, и я достану вам луну, а может, две.
Ах, Даша, Даша, скажите лишь: "Я ваша", и я заброшу Смит-Вессон на антресоль.
И пить я буду в меру и с вами на премьеру надену фрак, в каком плясал я карамболь.
И я был спасен, я пил коньяк и был в тепле я, и сводил глаза я с той, что для меня вмиг стала ласковей, нежнее и нужнее, чем те мадамы, с кем ночами шарил я.
Ведь как порою получается, ей-богу, я шел на дело, а попал вот в этот рай, где золотые кудри прямо у порога.
Сейчас ноябрь, а во мне бушует май.
Ах, Даша, Даша, зачем улыбка ваша смешала мысли в бесшабашной голове?
Но улыбнитесь снова, скажите только слово, и я достану вам луну, -а может, две. -Ах, Даша, Даша, скажите лишь: "Я ваша"!
И я заброшу Смит-Вессон на антресоль, и пить я буду в меру, и с вами на премьеру надену фрак, в каком плясал я карамболь.
Какими сладкими казались те минуты!
Я свой коньяк давно допил, глядя на вас.
Пустой бокал держал в руке я почему-то, совсем запутавшись в сиянии ваших глаз.
Удача прет, как иногда в колоде карта, хоть не терплю я, ну ни грамма мусоров, но я обязан им тем, что под вечер как-то я встретил фею, мне сошедшую из снов.
Ах, Даша, Даша, зачем улыбка ваша смешала мысли в бесшабашной голове?
Но улыбнитесь снова, скажите только слово, и я -достану вам луну, а может, две.
-Ах, Даша, Даша, -скажите лишь: "Я ваша"!
-И я заброшу Смит-Вессон на антресоль, и пить я буду в меру, и с вами на премьеру надену фрак, в каком плясал я карамболь.
Tłumaczenie na język polski
Lyokha krzyknął do mnie: „Świetnie! Wyjdź z podwórza.
Wszyscy nas opuścili, ktoś nas rozdzielił, w naszym domu jest pełno gliniarzy, a ich szef spisuje protokół.
I pobiegłem, głupi z przerażenia, i usłyszałem za sobą tupanie ustawodawców.
Ale wtedy czyjeś drzwi się otworzyły i wróżka w bieli machnęła do mnie delikatną ręką.
Och, Dasza, Dasza, dlaczego twój uśmiech zamącił myśli w twojej lekkomyślnej głowie?
Ale uśmiechnij się jeszcze raz, powiedz tylko słowo, a dam ci księżyc, a może dwa.
Och, Dasza, Dasza, powiedz tylko: „Jestem twój”, a wyrzucę Smitha-Wessona na antresolę.
I będę pić z umiarem, a z tobą na premierze założę frak, w którym tańczyłam karom.
I zostałem uratowany, wypiłem koniak i było mi ciepło, i odwróciłem wzrok od tej, która dla mnie natychmiast stała się bardziej czuła, czuła i bardziej potrzebna niż te pani, z którymi grzebałem w nocy.
Przecież jak to czasem bywa, na Boga poszłam do pracy i trafiłam do tego raju, gdzie złote loki są tuż za progiem.
Mamy listopad, ale maj we mnie szaleje.
Och, Dasza, Dasza, dlaczego twój uśmiech zamącił myśli w twojej lekkomyślnej głowie?
Ale uśmiechnij się jeszcze raz, powiedz tylko słowo, a dam ci księżyc, a może dwa. -Och, Dasza, Dasza, po prostu powiedz: „Jestem twój”!
I rzucę Smith-Wessona na antresolę, i będę pił z umiarem, a z tobą na premierze założę frak, w którym tańczyłem karambol.
Jakże słodkie wydawały się te chwile!
Już dawno skończyłem koniak, patrząc na ciebie.
Z jakiegoś powodu trzymałam w dłoni pustą szklankę, całkowicie zatracona w blasku Twoich oczu.
Szczęście pędzi jak czasem karta w talii, chociaż nie mogę znieść, no cóż, ani grama śmieci, ale to im zawdzięczam, że pewnego wieczoru spotkałem wróżkę, która wyszła z moich snów.
Och, Dasza, Dasza, dlaczego twój uśmiech zamącił myśli w twojej lekkomyślnej głowie?
Ale uśmiechnij się jeszcze raz, powiedz tylko słowo, a dam ci księżyc, a może dwa.
-Och, Dasza, Dasza, po prostu powiedz: „Jestem twój”!
-I rzucę Smith-Wessona na antresolę, i będę pił z umiarem, a z tobą na premierze założę frak, w którym tańczyłem karambol.