Inne utwory od Taco Hemingway
Inne utwory od Rumak
Inne utwory od Livka
Opis
Produkcja muzyczna, producent: Rumak
Inżynier miksu, inżynier masteringu: Rafał Smoleń
Wokalista: Taco Hemingway
Autor tekstu: Filip Szcześniak
Kompozytor: Maciej Ruszecki
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Był rok 2012. Pierwsze wąsy, prawo jazdy.
W oczach jeszcze iskierki nadziei, zanim zbladły, zanim zgasły. Idę rano po Solpadeine.
Stoi postać, jej głowa jest w dymie. Zwykle są tu staruszki i starcy. Nie sądziłem, że spotkam dziewczynę.
Ona stała, w łapie dwa szlugi. Pierwszy zgasł, więc zapala drugi.
Dym rozmywa się na momencik. Ta się na mnie gapi jak Kubrick. W sensie postać z jego filmu.
Kojarzysz ten taki Kubrick stare, nie?
Jak chłop stoi taki , wiesz, patrzy z podoba, nie? No to tak mniej więcej.
No ale wchodzę i staję w kolejce przy kasie babunia patrzy w podzięce, że te kropelki, co dali jej wcześniej, sprawiły, że mnie rozsadzają mięśnie.
Dziewczyna wchodzi, już takie mam szczęście. Dalej się gapi jak przedtem. Polej już na mnie.
Mówię: "Psze pani Solpa w rozpuszczalnej tabletce". "Już pan tamto złożył. Był pan w środę.
To jest silny proszek, więc dać nie mogę. Są zasady, wie pan.
Niech pan dba o zdrowie i mniej alkoholu. Tyle panu powiem". Wychodzę stamtąd. Mam serce w gardle.
Co za farmaceutka! To jest fest nieładne. Wychodzi ona i ma w ręce siatkę. Wyciąga.
Nie no, pewnie zgadniesz. Nie, nie w willi art deco. Nie w tropikach daleko. Nie nad
Niemnem, nad rzeką. Zakochałem się pod apteką.
-Zakochałeś się pod apteką?
-Zakochałem się pod apteką, gdy jej popiół padał na beton. Zakochałem się pod apteką. Nie, nie w willi art deco.
Nie w tropikach daleko. Nie nad Niemnem, nad rzeką. Zakochałem się pod apteką.
-Zakochałeś się pod apteką?
-Zakochałem się pod apteką, gdy jej popiół -padał na beton. Zakochałem się. Mówi tak: -"Cześć, kupiłam ci Solpadeine.
To totalnie dziwne, ale carpe diem.
Jeśli dasz mi numer albo adres e-mail, wezmę cię na lufę -albo randkę w kinie". -O, mi w głowie się system zawiesza.
Przysięgam na Hipokratesa.
Stałem jak wryty, nie mając pojęcia, jaki mi życiowy -bigos namiesza. -Nie, nie w willi art deco.
Nie w tropikach daleko. Nie nad Niemnem, nad rzeką. Zakochałam się pod apteką.
-Zakochałaś się pod apteką?
-Zakochałam się pod apteką, gdy mój popiół padał na beton. Zakochałam się pod apteką. Nie, nie w willi art deco.
Nie w tropikach daleko. Nie nad Niemnem, nad rzeką. Zakochałam się pod apteką.
-Zakochałaś się pod apteką?
-Zakochałam się pod apteką, gdy mój popiół -padał na beton. Zakochałam się. -Piłem, paliłem blanty z nią.
Żyłem, śpiewałem country z nią. Śniłem, łykałem tabsy z nią.
Na nowo odkryłem miasto z nią. Kupowałem z nią papierosy i zielone air maxy z nią.
Pokochałem jej rdzawe włosy, oczy co jak latarnie lśnią.
Gdybym cofnął czas, żeby coś naprawić, to jedno chciałbym w sobie zabić, bo zazdrość to okropny nawyk.
Wciąż ją pytałem o chłopów dawnych, o frekwencję, o chłopów stałych, choć wiem, że się facetom podobała.
Wiem, że bardzo chciała, żebym przestał. Nie wiem po co, ale brnąłem dalej.
Nie, nie w willi art deco. Nie w tropikach daleko.
Jechaliśmy razem jakimś tam tramwajem. Dostaliśmy mandat. Tyle ją widziałem.
Nie nad Niemnem, nad rzeką. Zakochałeś się pod apteką.
Miała moje rzeczy, których nie oddała. Do znikania miała naturalny talent.
Nie, nie w willi art deco. Nie w tropikach daleko.
Gdy ją wytropiłem po miesiącach paru, to się wydzierała, stojąc pod lokalem.
Nie nad Niemnem, nad rzeką. Zakochałeś się pod apteką.
No bo jakiś brutal jej złamał serce, ale o jej wersję nigdy nie spytałem.
Nie, nie w willi art deco. Nie w tropikach daleko. Nie nad Niemnem, nad rzeką.
Zakochałem się -pod apteką. -Zakochałeś się pod apteką?
Zakochałem się pod apteką, gdy jej popiół padał na beton. Zakochałem się pod apteką.
Nie, nie w willi art deco. Nie w tropikach daleko.
Nie nad Niemnem, nad -rzeką. Zakochałem się pod apteką. -Zakochałeś się pod apteką?
Zakochałem się pod apteką, gdy jej popiół padał na beton. Zakochałem się.