Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Z niejednego pieca chleb, krew ta naga płynie.
Niewiele nauczyła ta praca w magazynie. Podwójne rymy w kącie se składa magazynier. Potrójne sobie włączę.
Wypadasz zaraz synek. Znowu bezrobotny, lekko głodny cwaniak.
I się piętrzą koszty. Weź to rozkmiń. Dramat.
Chcę do przodu ruszyć z tego złego miejsca, ale mam dziurawe buty niedoszłego teścia. Czuję się jak śmieć i wyglądam tak samo.
Ty dobrze wiesz jak jest. Las Vegas Parano. I co rano ta morda wykrzywiona.
Droga mamo, lepiej, żebym skonał. Tak.
Z niejednego pieca był w tym życiu jedzony chleb. Nieraz brakowało sił, ale to ukształtowało mnie.
Z niejednego pieca był w tym życiu jedzony chleb.
Nieraz brakowało sił, ale to ukształtowało mnie. Moje życie to wiele metafor.
Już nie czuję bólu, bo mam metadon, a to różnorodny sport. Decathlon. Wchodzę z buta tak jak grom, tak jak
Delta Force.
Znowu czuję głód i ze smakiem składam wers pełnowartościowy meal, a ty sobie maka zjedz. Miłosierny Bóg zamieszkiwał Nazaret i pokazał drogę mi.
Silna moja wiara jest. Teraz, kiedy idę, nie burzę tak jak Thanos.
Dużo więcej widzę. Za mną mosty się nie palą i co rano kocham życie mocniej.
Droga mamo, Twój syn ma się dobrze. Tak. Z niejednego pieca był w tym życiu jedzony chleb.
Nieraz brakowało sił, ale to ukształtowało mnie.
Z niejednego pieca był w tym życiu jedzony chleb.
Nieraz brakowało sił, ale to ukształtowało mnie. Mów mi redneck, mów mi wieśniak. Nie przyszedłem, żeby przegrać. Nie.
Tak jak każdy miałem przejścia. Z niejednego pieca jadłem chleb. Życie to nie jest poezja.
Nieraz drama, nieraz klęska. W życiu ważna każda lekcja.
Z niejednego pieca jadłem chleb. Z niejednego pieca był w tym życiu jedzony chleb.
Nieraz brakowało sił, ale to ukształtowało mnie.
Z niejednego pieca był w tym życiu jedzony chleb.
Nieraz brakowało sił, ale to ukształtowało mnie.