Opis
Czasami w pokoju nagle robi się cieplej. I to nie dlatego, że włączono grzejniki – po prostu ktoś w pobliżu oddycha, mówi, uśmiecha się, a temperatura wzrasta o co najmniej pięć stopni. Naukowcy pewnie wyjaśniliby to chemicznie. A tutaj – po prostu wzrosła miłość. Powoli, między„każdą nocą” a„każdym dniem”, z lekkim posmakiem wspomnień i uczuciem, jakby całe powietrze było już pocałunkiem. Nikt nie wie, jak to dokładnie działa, ale wszyscy są pewni: miłość wzrosła. A wraz z nią ciśnienie, puls i plany na wieczór.