Inne utwory od Pezet
Inne utwory od Auer
Opis
Intro (Niki) (słodkie: DJ Panda) · Pezet · Auer
Wokalista: Pezet
Produkcja muzyczna: Auer
Autor tekstu: Jan Paweł Kapliński
Kompozytor: Marek Teodoruk
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
To dziewięćdziesiąt BPM jak moje serce bije. Wtedy ginie biggie.
Kolejny miesiąc, szary dzień jak z wielkiej płyty. Cały wstaję, wcale mnie nie widzi, gdy krzyczę
Boże, daj mi wiarę, ale znaleźć jej nie mogę w Biblii.
A ty może zapomniałeś lub nie widzisz, bo ci oczy zasłaniały ciemne okulary.
Albo cię nie zrozumiałem, bo gadałeś w jidysz. Na ulicy stałem kiedy świat się walił sam jak Kali.
Chudy chłopak, okulary późną nocą, nocne mary, zwidy, nocne bary, bimby jak od nosa udary. Niby brałeś to by stać z towarem, by się wybić.
Nie płakałem, gdy cię pochowali. Chciałem gdzieś stąd wypłyć. I wersy jak po deszczu grzyby.
Pierwsze bity coś tam w midi na Atari lub z Amigi. Coś jak dziary albo sznyty.
Noszę w sercu blizny tak jak ciało zszyte.
Co by się nie działo, wstajesz, idziesz dalej, póki trwa to życie, póki trwa to życie.
Co by się nie działo, wstajesz, idziesz dalej, póki trwa to życie.
Wyrzuć wszystko, co cię boli. Nie chcesz już do tego wracać.
Czas nas goni, rana się zagoi. Wstawaj, dawaj!
Żal i gorycz.
Ursynów, Warszawa, gdzie za mało było boisk, lecz nas Andrzej uczył latać. To, co cię boli, to cię boli.
Strata goi się powoli, ale będziesz mędrszym świata. To życie ciężka waga i najtwardsza walka. Często się upada.
Wstawaj tak jak Niki Lauda.
W szkole mówią mi, że będę nikim. Zdolny, lecz leniwy.
Postanawiam, że zdobędę szczyty, by być wiecznie żywy, chociaż wokół świat jest dziki.
Niemen śpiewał, że jest dziwny. Stoję sam jak napad okuniki. Życie jak wyścigi.
Pusta lodówka, wynajęty pokój. Tylko bez paniki. Wspominam to dziś, kiedy jem ostrygi.
Ze mną same stare wygi. Kiedyś młode wilki, legendarni tak jak CBGB.
Ty nie jesteś z naszej ligi. Jak bolidy czas przyspieszał. Ojciec puszczał mi.
Jak Niki Lauda płonie w siedem sześć na Nürburgring. Ja na podwórku wtedy w plastikowym kubku drink.
Na jakimś murku co dzień żegnam identyczne dni.
Myślę wejdę oknem, by przede mną zamknąć drzwi. Warszawa wtedy moknie, a życie nie jest słodkie tak jak łzy. Jak
Henry Manda jestem zły, więc piszę punche tak, że cała branża zjeżdża na SOR, a dzisiaj wracam jak Niki Lauda na tor.
Ojciec mówił mi mierz wysoko, najwyżej się rozczarujesz. Haha. Ej! Łuh!
Wyrzuć wszystko, co cię boli. Nie chcesz już do tego wracać.
Czas nas goni, rana się zagoi. Wstawaj, dawaj!
Żal i gorycz.
Ursynów, Warszawa, gdzie za mało było boisk, lecz nas Andrzej uczył latać. To, co cię boli, to cię boli.
Strata goi się powoli, ale będziesz mędrszym świata. To życie ciężka waga i najtwardsza walka. Często się upada.
Wstawaj tak jak Niki Lauda. Wyrzuć wszystko, co cię boli.
Nie chcesz już do tego wracać. Czas nas goni, rana się zagoi. Wstawaj, dawaj!
Żal i gorycz.
Ursynów, Warszawa, gdzie za mało było boisk, lecz nas Andrzej uczył latać. To, co cię boli, to cię boli.
Strata goi się powoli, ale będziesz mędrszym świata. To życie ciężka waga i najtwardsza walka. Często się upada.
Wstawaj tak jak Niki Lauda. Myślę, co to znaczy być sobą? Którą iść drogą?
Gdzieś bez celu szedłem nieraz. Tak łatwo było stojć, szleć i zostać nikim.
A było blisko. Widziałem nic jak na dłoni. Tyle razy myślałem, że to koniec, wiesz.
Im jest trudniej, ciężej zaciskam dłonie w pięść. Dzia i gra płonie gdzieś.
Jeszcze nie trzeba jeść. Wiem, że czas.
Czas wziąć się w garść, odmienić świat, łapać szansę. Ja nie umie się na żywca, wiesz? Łapy precz! Będzie dobrze.
Będzie, będzie dobrze.