Inne utwory od Kali
Inne utwory od Flawless
Opis
Kompozytor: Marcin „Kali” Gutowski
Autor tekstu: Filip „Flvwlxss” Wiśniewski
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Wstało słońce, ja się nie kładłem, nie kładłem, nie kładłem.
Tli się papierosa, przecież nie palę, przecież nie palę. Chyba nie palę.
Ziomek mi gada, że jakoś pobladłem, jakoś pobladłem, jakoś pobladłem. Zaciągam się blantem i zamykam oczy.
Zmęczony od świateł minionej nocy. Chcę żyć. Drogi kręte miałem.
Tego nie zjebie, bo doceniam talent. O nie. Z życiem w ruletkę grałem. Nabitą komorę minąłem ocale. Bang, bang.
Tylko w weekendy palę. Nie mam nałogu, ze sobą wygrałem.
Spadło morale, bo się najebałem. Czasami trzeba, robaka zalałem. Te stare życie nie wróci.
Nowe też trudne. Wszędzie pokusy. Każdy chce poczuć moją obecność.
Wielu z tych ludzi przenosi ciemność. Patrzę na fusy, ale to popiół. Palce pożółkłe od papierosów.
Zawiłe te koleje losu. Złoty środek na życie sposób. Mam go.
Jestem taki poprawny. Suple, woda, wegetarianizm. A weź. Dawaj ziomek, poprawmy. Tańczę jak
Elvis. Żyjmy się, bawmy. Pompują żyły szereg substancji.
Skacze ciśnienie, mam loty jak bungee. Co nie zabije, to doda mi siły. Wszystko dla ludzi. Odpłyńmy.
Żyć, nie umierać. My chcemy. Żyć, nie umierać.
To dziś. Żyć, nie umierać. My chcemy.
Żyć, nie umierać. To dziś. Żyć, nie umierać. Chcemy. Żyć, nie umierać. My chcemy.
Żyć, nie umierać. Chcemy. Żyć, nie umierać. My chcemy. Żyć, nie umierać. Chcemy.
Żyć, nie umierać. My chcemy. Żyć, nie umierać. Żyć.
Chcemy to poczuć. Co znaczy życie? Wyżej niż NASA lądować o świcie.
Dziś na zboczu, jutro na szczycie. Dotykam chmur i czuję, że latam, latam. Jak delfinów ławice.
Płynę przez wody urbanistyczne. Chwile epickie. Złapię je wszystkie.
Życie to dar, a nie kara, nie kara. Weź mnie za rękę w nieznane prowadź nawet na księżyc.
Zbieramy info jak Voyager sonda. Miliony przeżyć. Eksplozja doznań dzieli na atom.
Nadejdzie czas, gdy zmienię się w fantom. Jak wiele wie o nas Kreator?
On wszędzie jak w powietrzu azot. Wszędzie. Miasta jak synapsy, my jak neurony w komunikacji.
Błądzimy. Chcemy kolejny zastrzyk doznań. Trzymaj się, zapnij pasy. Lecimy.
Tak wiele przeżytych akcji. Tak wiele słów, co ranią. Może się mylę i nie mam racji.
Czar pryśnie jak przebity balon.
Czym życie, jak nie zabawą, kształtem, formą, oprawą? Chcę złapać wszystkie chwile jak Canon.
Płynę przez życie jak rzeka przez kanion. Rebelia. Łamiemy kanon. Dłoń nie do berła. Być jak faraon.
Trzymam się życia jak quattro. Żyć, nie umierać. Czuwa patron.
Żyć, nie umierać. My chcemy. Żyć, nie umierać.
To dziś. Żyć, nie umierać. My chcemy.
Żyć, nie umierać. To dziś. Żyć, nie umierać. Chcemy. Żyć, nie umierać. My chcemy.
Żyć, nie umierać. Chcemy. Żyć, nie umierać. My chcemy. Żyć, nie umierać. Chcemy.
Żyć, nie umierać. My chcemy. Żyć, nie umierać.
Żyć.