Inne utwory od Kali
Inne utwory od Flawless
Opis
Kompozytor: Marcin „Kali” Gutowski
Autor tekstu: Filip „Flvwlxss” Wiśniewski
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Gdziekolwiek, gdziekolwiek, gdziekolwiek.
Gdziekolwiek, gdziekolwiek, gdziekolwiek. Gdziekolwiek, gdziekolwiek, gdziekolwiek.
Gdziekolwiek, gdziekolwiek, gdziekolwiek. Życie pędzi jakby się opiło nitro.
S8 mój ruchomy hotel niczym Hilton. Wycieraczki tańczą werbel na dwa synchron.
Jadę za chlebem, bo zna biedę mój mikrofon. Wpięty w fotel widzę rzeczywistość.
Polska za oknem co sekundę zmierza w przyszłość.
Melodramat się przeplata poprzez sitcom. Każdy o coś walczy, bo chce być jak King Kong. Rap to nie biznes.
Nie chodzi tu o cyfrę. Daję Ci swoje serce, gdy wpadłeś na mieliznę.
Ja też mam na nim bliznę. Też muzyką się leczę.
Gdy z siebie to wyrzucę, to od razu życie lżejsze. Napiłeś moją kieszeń, ja Ci nigdy nie zapomnę.
Wiem, dla kogo piszę wiersze, choć nie zawsze słowa skromne. Momenty gorsze, lepsze.
Czasami zżera presja. My dla siebie jak powietrze. Kali swój chłopak, nie Mesjasz.
Gdziekolwiek bym nie był, zawsze sobą daję słowo. Lecą kilometry i pejzaże malują okno.
Płynę w świat niesiony mechaniczną szarżą konną. Gdziekolwiek, gdziekolwiek, gdziekolwiek.
Gdziekolwiek, gdziekolwiek, gdziekolwiek.
Gdziekolwiek bym nie był, zawsze sobą daję słowo. Lecą kilometry i pejzaże malują okno.
Płynę w świat niesiony mechaniczną szarżą konną. Gdziekolwiek, gdziekolwiek, gdziekolwiek.
Gdziekolwiek, gdziekolwiek, gdziekolwiek.
Myślę o tym, co zmieniło cały hip hop.
Znów się rodzi nowa gwiazda po in vitro. Trudno się domacać prawdy przez silikon.
Każdy tylko patrzy jak przytulić Bitcoin. Kali zawsze sobą płynie tylko real talk.
Przez ulice wolno mój słowiański creep walk. Popatrz ziomek z nową górą znowu pykło.
To krew, pot i łzy. Nic samo do mnie nie przyszło. W grze jak Splinter. Pożarłem wiele liter.
Porcelanowe gody z bitem ciągle nie ostygłem. Korzenie jak Kunta Kinte.
Pędzel liryczny bimber. Rap to nie lata w Tinder. Co wyhaczysz ją na Tinder. Kolejny
Justin Bieber. Miana rapera niegodny. Może mi całować fingiel.
Do podłogi bić pokłony. Nie podchodź pod moją brzytwę, bo zakraczą czarne wrony.
By obronić rap ich zniszczę jak działana warony.
Gdziekolwiek bym nie był, zawsze sobą daję słowo. Lecą kilometry i pejzaże malują okno.
Płynę w świat niesiony mechaniczną szarżą konną. Gdziekolwiek, gdziekolwiek, gdziekolwiek.
Gdziekolwiek, gdziekolwiek, gdziekolwiek. Gdziekolwiek bym nie był, zawsze sobą daję słowo.
Lecą kilometry i pejzaże malują okno. Płynę w świat niesiony mechaniczną szarżą konną.
Gdziekolwiek, gdziekolwiek, gdziekolwiek.
Gdziekolwiek, gdziekolwiek, gdziekolwiek.
Gdziekolwiek, gdziekolwiek, gdziekolwiek. Gdziekolwiek, gdziekolwiek, gdziekolwiek.
Gdziekolwiek, gdziekolwiek, gdziekolwiek.
Gdziekolwiek, gdziekolwiek, gdziekolwiek.