Inne utwory od PRO8L3M
Opis
Inżynier masteringu, obsługa studia, miks: Michał Zych
Wokal, wykonawca towarzyszący, producent: PRO8L3M
Producent, kompozytor: Daniel Szlajnda
Kompozytor i autor tekstów: Oskar Tuszyński
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
-Halo? -No siemasz, co z tobą?
Mordo, śpię kurwa. Wiesz, która jest godzina?
Ty, godzina to jest twojego spóźnienia. Jest dwunasta ziomuś.
-Dwunasta? -Dwunasta. Zbieraj się kurwa!
Otwieram oczy wkurwiony. Dosyć. Życie pokazuje zbyt dużo ohydztwa. Podobno to cud Boży. Więc czemu
Bóg jest bezlitosny? Czemu ludzie są wredni, podli?
Widzisz na grześle typa z szyją w pętli. Roztnij. Czemu jęczy? Pomóż mi. O!
Czasem konieczny jest wstrząs i powstaje sztos. Czasem koniec jest początkiem, by dać milion.
Zakład postawię sto albo wszystko co mam. Ten stan jakby świat. Tak!
Kończył się. Kieruję zamulony wzrok na sufit. Ten sam punkt co wczoraj.
Wyschnięty trup muchy jest tam od dawna i chuj nie sprzątam. Spadam.
Kawa nie działa, towar nie działa.
Uodporniłem się i nadal leżę bez ruchu, obserwując jak pająk muchę wpierdala. Nie widzę sensu. Odświeżam jak jebnięty Facebook.
Czas dawno stanął w miejscu. Tkwię. Żadnych zbędnych gestów.
Nie poruszam się, a wszystko mknie, jakby świat kończył się. Omijam ławki z flanki, tankuję wachę na stacji. Jebać balangi.
Kończy się to biciem gołdy na szklanki. Wyrobiłem na nią chuj tolerancji.
Nie chcę tego. Wreszcie ledwo spod powiek dostrzegam parodię.
Sam kredą narysowałem zbrodnię, ale póki co działa na medal krwiobieg. Szybko i łatwo było.
Za stres płacą milion.
W myślach przewija się zamknięty pawilon, więc nie pozwalam działać zanadto myślom. Zamykam oczy.
Chcę rzucić to wszystko, jakby świat kończył się. Strzelam kiepem, wycieram dłonie.
Która na osi sprawdzam na smartfonie. Piję spokojnie jabłkoaronie, myśląc już od dawna o niej.
Odtwarzam jej zapach, jej smak. Powtarzam to w kółko. Zajawka.
Myśl najwspanialsza dla mnie jak balsam zbawcza. Oparty o murek poznaję jej krok, znajomą posturę.
Czuję dumę, gdy patrzę na nią. Podchodzi, uśmiecha się, kręci piruet.
Obejmuję ją czule i całuję, jakby świat.
Tak! Kończył się. Z ran poczuła krew o poranku.
Teraz leżymy razem, jej głowa na moim barku, a blizny zaczęły pokrywać już ciało po kawałku. Oczy ma od łez wilgotne.
Zmywają moje zbrodnie wielokrotne. Wiem, co jest istotne. To jej obecność.
Ona leczy najmocniej. Leciutko jej dotknę. Świat dawno zaczął kończyć się.
Cel się rozmył, lecz wraca, a jej oddech jest mi najdroższy.
Chcę naprawdę zacząć żyć, jakby, jakby świat kończył się. Najlepsze dni ucie-- uciekają na właśnie dziś.
Najlepsze dni ucie-- uciekają na właśnie dziś.
Najlepsze dni ucie-- uciekają na właśnie dziś. Ucie-- uciekają na właśnie dziś.
Najlepsze dni ucie-- uciekają na właśnie dziś.
Najlepsze dni ucie-- uciekają na właśnie dziś. Najlepsze dni ucie-- uciekają na właśnie dziś.
Najlepsze dni ucie-- uciekają na właśnie dziś.