Inne utwory od PRO8L3M
Opis
Mikser, personel studia, inżynier masteringu: Michał Zych
Producent, wykonawca, wokal, kompozytor, autor tekstów: PRO8L3M
Producent, kompozytor: Łukasz Maszczyński
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Halo. Kto tam?
Siemasz mordo. Jak tam żyjesz po wczorajszym?
No kurwa ty, mózg wyrwany
Mordo, kurwa, ja mam to samo. Ty wziąłem setę
Weź tę fantazje, ja na dole czekam i byś zszedł szybko, co?
Bo ja kurwa tutaj zaraz się przewrócę
O kurwa, właśnie się za to zabierałem, poczekaj
Już zwijam to kurwa... Co jest? Ty, kurwa, coś jest nie tak, poczekaj
Co tam się dzieje?
Nie wiedział co go czeka, gdy otwierał szufladę
Gdzie grudy? Gdzie flota? Ktoś kradnie? Bezprawie
Opadł bezwładnie na fotel i kmini fortel
Jak odzyskać forsę iii... kokę. Zbiera fakty
Dwa dni temu włożył do szuflady, tam gdzie ma kompakty
Kurwa! Żarty – było, nie ma
Jak to się zaczęło? Cholera... wiem
Ten piątek po siłowni
Shuśtał, odłożył, wagę skitrał za słownik
I zszedł przed blok coś spożyć
Czy mogę prosić dwa razy sto żołądkowych?
I byli ziomki, spłonął gibon, później wyszło, że pochłonął piwo
Potem pokrył kokainą szkliwo i spiął się jak jebany cyborg
Trochę. Skoczył na klawisz na dzban, zmienił sztany
Iść między panny ma plan
Sprawdził – jest hajs. Aha, poszli w pięciu
Dwóch niezbyt stan miało, zresztą jak co wieczór
A na imprezie? Wyrwał rakietę
Wrócił cierpem, cierp miał betę
W drodze wziął jeszcze setę ze stacji
Ona to plastik, więc krechę i do akcji
Ile numerów było? He, nie pamiętał
I tak się nie znał zbyt na cyferkach
Coś powkręcał jej, jebnęli po małej
A dalej dobrnęli ziomale. No, zrobił się balet
W zasadzie domówka
Pięć sztuk, sześciu typów, wódka
Piła cała szóstka
One też, dwie utlenione, lecz darła ryj ta mała pusta
Zabieraj te ręce! Ile razy mam ci powtarzać?
Ty dobra, krańcujemy, idziemy po następną
Jaką następną? Wy jesteście pojebani?
Kurwa, weź nie pierdol, zamknij mordę
Wyszli, bo skończyły się butle
Nie szli szybko, mała kończyny ma krótkie
Gadka o pizzy, trochę wyzwisk, śmiechów
Zero stresów, zero interesów, tylko knajpa
Nie marginesu, Magdy Gessler
Darcie jap, żadnych przestępstw
Padły kwestie: więcej balangi
Lecz część miała białe ujebane najki
Zostało ich trzech z szajki przed klubem
Ktoś rzucił luźne Proponuję burdel – jedziemy
Bach, już łapał za komórkę
Chuj z tego wyszło, mieli z pięć dych w gotówce
I to na trzech. Pękł flakon
Dalej nie pamiętał
Skimał se na ławce przed klatką
I nagle se skojarzył, że jak zmieniał sztany
To skitrał do skrytki towar najebany
O kurwa, ty, przypomniałem sobie, jest, ty
Nachlasz się i zapominasz, potem siedzisz myśląc
Kurwa, ale rozkmina
I co z tym zrobiłeś?
O człowieku, nie wiem
Lufa i se przypomnisz
O człowieku, pewnie
Nachlasz się i zapominasz, potem siedzisz myśląc
Kurwa, ale rozkmina
I co z tym zrobiłeś?
O człowieku, nie wiem
Lufa i se przypomnisz
O człowieku, pewnie
Nachlasz się i zapominasz, miałeś z nią ustawkę
To dziś, naprawdę?
I co teraz zrobisz?
O człowieku, nie wiem
A co powiesz na lufę?
O człowieku, pewnie