Inne utwory od Natos y Waor
Inne utwory od Recycled J
Inne utwory od Hijos de la Ruina
Opis
Kompozytor: Fernando Hisado Maldonado
Kompozytor: Gonzalo Cidre Aranaz
Kompozytor: Jorge Escorial Moreno
Producent: SokeThugPro
Producent: Pablo Gareta
Producent: Batz
Producent: Jaackstone
Mikser: Pablo Gareta
Mistrz: Koar
Mikser: PMP
Producent: BatzOut
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
El oro en los dientes me ha comido el esmalte
Gucci en la pechera, en la cabeza un implante
Solo tengo demos, mil maquetas y másters
En el pop soy Justin y en la street Moltisanti
No hay nadie al volante y nadie que me adelante
Ni uno me echa el guante, es imposible alcanzarme
Es la diferencia entre un real y un copy-paste
A estas hormigas es normal que las aplasten
Conozco superhéroes que no salen en Marvel
Como mi tía superando par de veces un cáncer
Con palos y piedras estoy delante del Panzer
Con o sin dinero los míos son un diamante
Cuando lo partes en un parque y con tus compadres
Partes la mejor parte aprecias de otro modo el arte
Pero eso ya es caso aparte
Y pa filosofar, ya está Sartre
Los tiempos de antes, cintas y Blockbuster
Juntarte a rapear y emborracharte era un Cypher
Cuando estos Influencers no eran cantantes
TikTok en la muñeca, BeReal el de Cypress
Los tiempos de antes, castillos de naipes
Con las cruces y cadenas aunque no éramos frailes
Soy Madrid, Madrid, como El Brillante
Reyes en el Under
Los patitos feos del estanque
Supe que era un hombre sin mirarme al espejo
Cuando mi viejo cambió las órdenes por consejos
No me quedan más cojones que ponerme serio
Porque ahora que me toca a mi cuidarlos a ellos
Siempre seré graffitero, cafetero y camello
Argentino y madrileño. Chulo y canchero
Fui el rapero del recreo cuando no molaba serlo
Y el más guay del instituto ahora es el tonto del pueblo
Estoy haciendo flexiones como si estuviera preso
Y la vecina oye el ruido de mi cadena en el techo
Yo me he ganado el respeto
No con palabras: con hechos
Si tú me guardas la espalda
Yo salgo a poner el pecho
A veces hablo con Dios
A veces bajo al infierno
Por más que brille el reloj
El tiempo no tiene dueño
¿Qué es la vida sin amor?
¿Qué es la vida sin un sueño?
Fer es mi hermano mayor
Jorge es mi hermano pequeño
Nunca aprendo de errores ajenos
Por eso saco brillo a mis tropiezos
Y los pongo en la vitrina como si fueran trofeos
El dolor es mi maestro
Nadie se hizo duro en tiempos buenos
Somos lo que somos
No lo que tenemos
Nos hace valientes to lo que tememos
Échame uno más o échame de menos
Un beso al Darío, aunque ni hablemos
Entramos por la puerta de atrás
Entre la luz de los flashes y gritos de los fans
Con capuchas y cadenas, con la cara tapá
No sé qué habrá quedado de aquel chaval normal
Siempre fui más de morder que de ladrar
No juro por mis hijos aunque diga la verdad
Hay líneas rojas que es mejor no cruzar
Porque si es por mi familia me juego la libertad
Jugando a la ruleta con seis balas
No tengo talento, tengo pico y pala
Orgullo de barrio vaya donde vaya
Yo siempre tiro pal monte porque soy la cabra
Se piensan que me conocen por mis letras
Pero solo sabes de mí lo que yo quiero que sepas
Partimos en tres el tema, en tres la pepa
Y volamos por el cielo como un puto cometa
No confundas el respeto con el miedo
El valor con el precio, el amor con el deseo
Esos infelices no saben de qué va el juego
Son tan pobres que solo tienen dinero
Echo de menos las noches de verano
Improvisando borracho con el Soukin y el Ramos
Escucho Por la jeta y se me enfrían las manos
Éramos felices y no lo sabíamos
Tłumaczenie na język polski
Złoto na moich zębach zniszczyło moje szkliwo
Gucci na klatce piersiowej, implant na głowie
Mam tylko dema, tysiąc dem i masterów
W popie jestem Justinem, a na ulicy Moltisanti
Nie ma nikogo za kierownicą i nie ma nikogo, kto by mnie wyprzedził
Żaden z nich nie jest w stanie mnie złapać, nie da się do mnie dotrzeć
To jest różnica między rzeczywistością a kopią-wkleją
To normalne, że te mrówki zostają zmiażdżone
Znam superbohaterów, którzy nie pojawiają się w Marvelu
Jak moja ciocia, która kilka razy pokonała raka
Z kijami i kamieniami jestem przed Panzerem
Z pieniędzmi czy bez, moje są diamentami
Kiedy dzielisz się nim w parku i ze znajomymi
Części Najlepsza część, w której doceniasz sztukę w inny sposób
Ale to odrębny przypadek
Aby filozofować, Sartre jest tutaj
Dawne czasy, taśmy i Blockbuster
Spotkanie, żeby rapować i upijać się, było Cypherem
Kiedy ci influencerzy nie byli piosenkarzami
TikTok na nadgarstku, BeReal ten od Cypress
Dawne czasy, domy z kart
Z krzyżami i łańcuchami, choć nie byliśmy braćmi
Jestem Madrytem, Madrytem, jak El Brillante
Królowie pod ziemią
Brzydkie kaczątka ze stawu
Wiedziałem, że jestem mężczyzną, nawet nie patrząc w lustro
Kiedy mój stary zmienił rozkazy o poradę
Nie mam innego wyjścia, jak podejść do tematu poważnie
Bo teraz moja kolej, żeby się nimi zająć.
Zawsze będę grafficiarzem, ekspresem do kawy i handlarzem narkotyków.
Argentyna i Madryt. Chulo i Canchero
Byłem raperem na placu zabaw, kiedy nie było fajnie nim być
A najfajniejszy chłopak w szkole jest teraz miejskim idiotą
Robię pompki, jakbym był w więzieniu
A sąsiad słyszy hałas mojego łańcucha na suficie
Zdobyłem szacunek
Nie słowami: czynami
Jeśli będziesz mnie trzymać
Wychodzę, żeby założyć klatkę piersiową
Czasami rozmawiam z Bogiem
Czasami idę do piekła
Nieważne, jak bardzo zegar świeci
Czas nie ma właściciela
Czym jest życie bez miłości?
Czym jest życie bez marzeń?
Fer jest moim starszym bratem
Jorge to mój młodszy brat
Nigdy nie uczę się na błędach innych ludzi
Dlatego rozświetlam moje potknięcia
I umieściłem je w gablocie jak trofea
ból jest moim nauczycielem
W dobrych czasach nikt nie był twardy
Jesteśmy tym, czym jesteśmy
Nie to, co mamy
To, czego się boimy, czyni nas odważnymi
Daj mi jeszcze jednego, albo tęsknisz za mną
Całuję Darío, nawet jeśli w ogóle nie rozmawiamy
Wchodzimy tylnymi drzwiami
Pomiędzy światłem fleszy a krzykami fanów
Z kapturami i łańcuchami, z zakrytą twarzą
Nie wiem, co zostało z tego normalnego dzieciaka.
Zawsze byłem bardziej kąsający niż szczekający.
Nie przeklinam na moje dzieci, nawet jeśli mówię prawdę
Są czerwone linie, których lepiej nie przekraczać.
Bo jeśli to dla mojej rodziny, ryzykuję swoją wolność.
Gra w ruletkę z sześcioma kulami
Nie mam talentu, mam kilof i łopatę
Duma z sąsiedztwa, gdziekolwiek się udasz
Zawsze strzelam w górę, bo jestem kozą
Myślą, że znają mnie z moich tekstów
Ale ty wiesz o mnie tylko to, co chcę, żebyś wiedział
Temat dzielimy na trzy, sedno na trzy
I lecimy po niebie jak pieprzona kometa
Nie myl szacunku ze strachem
Wartość z ceną, miłość z pożądaniem
Ci nieszczęśnicy nie wiedzą, o co w tej grze chodzi
Są tak biedni, że mają tylko pieniądze
Tęsknię za letnimi nocami
Improwizując po pijanemu z Soukinem i Ramosem
Słucham Por la jeta i marzną mi ręce
Byliśmy szczęśliwi i nie wiedzieliśmy o tym