Inne utwory od przyłu
Inne utwory od Kuba Hejz
Opis
Wykonawca stowarzyszony: przyłu, Kuba Hejz
Powiązany wykonawca: przyłu
Wykonawca stowarzyszony: Kuba Hejz
Producent, kompozytor: Jakub Szczęsny
Autor tekstu: Bartosz Przyłucki
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Świat mi zblakł, od kiedy odjebała Syriusza.
Patrz w dół, rób hajs, nie gadaj o uczuciach.
Mam klapki na uszach, słuchawki na stopach, bo gdzie nie pójdę, chcę zostawiać ślady wyryte przez wokal. Ty!
Nie będę prosił o karierę, bo sam sobie pisałem ten scenariusz pod kamieniem.
Ktoś pisze mi zza krat, że ważne są tylko cele. Także kurwo szach-mat i patrz jak wpierdalam się w teren.
Kurwa, dzięki wielkie za podziemie. Przez to już wiem co i jak.
Małolat rośnie w piórka, ja z ojcem badałem kontrakt rap.
Spadnie przez nie od pierzenia, lecąc blisko słońca tam, bo doświadczenie idzie z wiekiem. Badaj PESEL, bo to stan.
Mój brat nie powie złego słowa o mnie. Random spisze opowieść i to nad wyraz swobodnie.
Dziękuję Ci, że zawsze byłeś ze mną, nawet jak nam groził wpierdol, a zdiagnozowali odmę.
Oby nigdy nie poróżnił nas pieniądz, żadna dupa, żaden skład, kontrakt czy coś innego. Tak powiedział mi Wonciak.
Szykuję Barsy na ostrzał i niech dzieciaki patrzą, jak się rapuje na ośka. Zróbcie mi przejście jak w volleyball.
Dziel się na gramy sok. Znasz to? To polej ziom, zakręć i odpalaj ląd.
Czysta prawda, więc nie brudzę rąk. Wcale się nie gangsta, więc pamiętaj to, że jestem stąd.
Przejście jak w volleyball. Dziel się na gramy sok. Znasz to?
To polej ziom, zakręć i odpalaj ląd. Czysta prawda, więc nie brudzę rąk. Jo!
Czysta w gardła za kolejny rok.
Tu miał być jeden feat, drugi, trzeci, ale albo mnie pierdolą, albo iPhone im się zwiesił. Jeden gra dyskoteki, drugi dla małych dzieci.
To wszystko na recepcie, chociaż lekarz nie zalecił.
Nie jesteś w swoim krajku, więc nie rób se zachodu. I tak będę to nakurwiał od kołyski aż do grobu.
Jak spaliłem się ze wstydu, to wstaję z popiołów i biorę winę na klatę, a nie zarzucam ją komuś. Mam dwadzieścia dwa lata mentalnie.
Na karku już ćwiara, ale bez procentów płynę nienagannie. Co spadnie, to musi pójść do góry.
Także nigdy się nie martwię, kiedy widzę czarne chmury. Weź stówy, kalę i czerwone dywany.
Ja chcę tylko robić muzę i nie gadać o tym samym.
Jak da Bóg, to jeszcze powygrywamy. I to z tym samym składem, co nigdy nie dawał plamę.
Co by się nie działo, jestem artystą. Już dawno nie raperem, co gwiżdże na przyszłość.
Należy mi się to i to wszystko. Robię nazwy, nazwisko, a z nim nazwę lotnisko.
Zróbcie mi przejście jak w volleyball. Dziel się na gramy sok. Znasz to?
To polej ziom, zakręć i odpalaj ląd. Czysta prawda, więc nie brudzę rąk.
Wcale się nie gangsta, więc pamiętaj to, że jestem stąd. Przejście jak w volleyball.
Dziel się na gramy sok. Znasz to? To polej ziom, zakręć i odpalaj ląd.
Czysta prawda, więc nie brudzę rąk. Jo! Czysta w gardła za kolejny rok.