Utwory
Artyści
Gatunki
Okładka utworu pierwszy dzień jesieni

pierwszy dzień jesieni

2:56Album CHATA 2025-08-22

Inne utwory od przyłu

  1. strach ma wielkie oczy
      2:28
  2. jAbŁoŃ
      2:08
  3. strach ma wielkie oczy
      2:28
  4. JAK W 2017
      3:53
  5. harcerskie pieśni
      2:22
  6. cały w kawałkach
      2:06
Wszystkie utwory

Inne utwory od PSR

  1. SEXTAPE
      3:13
  2. Bandyta
      2:36
  3. ADHD
      3:35
  4. W krainie czarów
      3:05
  5. Zaczarowany Mózg
      2:19
  6. Nie Teraz
      2:39
Wszystkie utwory

Opis

Wykonawca stowarzyszony: przyłu, PSR

Kompozytor: Kamil Pisarski

Autor tekstu: Bartosz Przyłucki

Tekst i tłumaczenie piosenki

Oryginał

Kiedy spadnie pierwszy liść i zaczniemy źli być
Znowu potrzebujesz żebym oddał ci kurtkę
Bić pluć gryźć i kminić co gdyby
Lato dało się zachować na później
W tym jednym nigdy nie dogadywałem się z Deysem
Bo nie jestem sobą z twoim zimnem i deszczem
Leci Myslovitz zagarniam całą przestrzeń
Wchodzę na drzewo jak Filemon
W łapy co wezmę
Wziął mnie za Nemo fan i teraz szuka codziennie
A jestem tu i tam, a już u siebie nie będę
Muszę zdjąć różowe okulary, a nie chcę
Zaraziło się jesienią całe powietrze
I to działa jak balsam
Chcę usłyszeć, że ci kurwa wystarczam
Tamto lato gdy po trzy zero gram stał
I jeździliśmy z rapem se od miasta do miasta
Chcę usłyszeć, że jest kurwa w porządku
Bo się znowu wyjebałem i muszę od początku
Wszystko to poukładać dla zdrowego rozsądku
Zanim nadejdzie zima i to zduszę w zarodku, bo
Gdy spadnie ostatni liść i przestaniemy źli być
Znowu potrzebuję byś oddała mi serce
Żyć czuć być i kminić, że przecież
Lato zostawiłem w tamtej piosence
Kiedy spadnie pierwszy liść i zaczniemy źli być
Znowu potrzebujesz żebym oddał ci kurtkę
Bić pluć gryźć i kminić co gdyby
Lato dało się zachować na później
Płynę parostatkiem w piękną deprę
Kiedyś będzie ciepło jeszcze
Jeszcze ukradkiem wcisnąć escape
Zanim znów nas jebnie
I poodpływamy każdy w swoją stronę
Wyciągnąłem pierwszą bluzę
Łapię wdech
Padał deszcz
A w powietrzu lekki stres jak na maturze
Miałem mały romans z latem
Ale rano zawinęło swoje graty i nie zostało na dłużej
Kurze niepozamiatane
Chciałbym umieć o tym napisać kawałek
O zapachu, który zapowiada zmianę
O uczuciu, które jest dziś jak atrament, bo
Bo się biorę do pisania jak zwykle
Mija lato, a od lat na rap
Czeka parę istnień
Sypia za to małolat za mało chciałem to wyśnię
Bo to wyście zaufali kiedy zacząłem misję kurwa
Więc się biorę do pisania jak zawsze
Liście opadają z drzew
A ty masz kocyk i kawkę
I się nie boimy wiatru bo
Dla nas to normalne
Przecieramy oczy ze zdumienia
Łapiąc go w żagle
Kiedy spadnie pierwszy liść i zaczniemy źli być
Znowu potrzebujesz żebym oddał ci kurtkę
Bić pluć gryźć i kminić co gdyby
Lato dało się zachować na później
Płynę parostatkiem w piękną deprę
Kiedyś będzie ciepło jeszcze
Jeszcze ukradkiem wcisnąć escape
Zanim znów nas jebnie
I poodpływamy każdy w swoją stronę
Gdy spadnie ostatni liść i przestaniemy źli być
Znowu potrzebuję byś oddała mi serce
Żyć czuć być i kminić że przecież
Lato zostawiłem w tamtej piosence

Obejrzyj teledysk przyłu, PSR - pierwszy dzień jesieni

Statystyki utworu:

Odsłuchania Spotify

Pozycje na listach Spotify

Szczytowe pozycje

Wyświetlenia YouTube

Pozycje na listach Apple Music

Wyszukiwania w Shazam

Pozycje na listach Shazam