Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Nie martw się już niczym brat. Wbijam w jego serce osikowy hak.
On wąszywy bo dwie twarze ma. Zastępnik i duszę sprzeda.
Już nie będzie patrzył w oczy, bo już puste ma spojrzenie.
Jak manekin plastikowy wbijam się w tła. My inaczej wychowani, bo ulica to nasz dom.
Nie ma tam chilloutu. Jest tam same zło, a on tylko zwykły fejk. Nie ma on kontaktu z niczym.
Plastikowe karabiny wygenerowane z edżem bity. Z góry na dół szybka droga.
Mając wybór oszalalał.
Źle on zrobił, że oszukał. Przez to ze mną stanie w szranki.
Zgaszę światło, led rozjebie.
Słyszę kroki już kostuchy.
Diabeł ręce już zaciera. Nie podniesie się już motyw.
Ja dla brata jestem bratem. Dla kurestwa zawsze katem.
La cultura, la cultura. Ciężki metal, Sepultura. Wszyscy na jednego.
Nadal stoję. Nadal ze mnie furia. Tylko moja banda. W głowie demony i wóda. Samo zło.
Po edżie z chwila. Mój brat to ja w sandukach.
Nie ma prawa nikt już z nami gadać. Trzy paszporty. Kasa w kryptopizda się pochłonie sam.
Inny level, inny stan umysłu. Wizję mam na parę lat.
Tu są ruchy, ten ruch będzie ruchał wszystko tak jak antraks.
Jestem niebezpieczny nie tylko dla społeczeństwa, dla samego siebie. Coś mi gada. Kwestia czasu, aż mój kasztan się rozjebie.
Każdy kozak, jak przychodzą stute farbowane lisy. Co do czego stoją, się jąkają mali anemicy.
Robię tylko biznes tam, gdzie mogę ufać ludziom.
Jajogłowe, świr lotnicy hormonowe niech się ciągną. La cultura, la cultura. Ciężki metal, Sepultura.
Będziesz widział wszystko w czynie. Będziesz śpiewał jako suna.