Inne utwory od STXWGN
Inne utwory od ReTo
Inne utwory od Wroobel
Inne utwory od Nader
Inne utwory od Marcco
Opis
Wokalista: STXWGN Autor tekstu, wokalista: ReTo Kompozytor, autor tekstu, producent muzyczny: Wroobel Wokalista, autor tekstu: Nader Autor tekstu, wokalista: Markko Mix i mastering: DJ Johny
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Czterdzieści koła wkładam do sakwy. To na paliwo do bemki.
Szacunek tutaj jest więcej warty niż twoje Dior i Fendi. Znowu się duszę, a nie mam astmy.
Wyjeb ten tytoń z bletki. Dwóch kryminalnych gapi się z astry.
Tylko lekarstwo mam, niby mi się kręci. Kolega wybiegł wczoraj na pasy, żeby samemu nie trąbić.
To jedyne co dostał na tacy. Poznał ulicę do kości.
Moje grono jest hermetyczne jak ziplock.
Powiedz kumplom, żeby poszli do Elmet, to może ich przyjmą. Kurwa, twoja matki. Co nas bez nas nie znasz? Nie mów.
Tracisz tylko czas, a jest go brak jak na widzeniu. Do golenia używam brzytwy.
Kolega brzytwą odbiera długi.
Psy na winklu stoją jak cycki, ale tych się nie da polubić. Idę jak po swoje, jakby ktoś mi zabrał.
Pobrudziłem dłonie, ciągle je próbuję myć. Mi i moim ludziom mówią idź do diabła, wychował nas gorszy Bóg.
To my.
Idę jak po swoje, jakby ktoś mi zabrał. Pobrudziłem dłonie, ciągle je próbuję myć.
Mi i moim ludziom mówią idź do diabła. Wychował nas gorszy Bóg.
To my. Życie to polowanie.
Zakładaj noktowizor, bo mają przejebane ci, co za mało widzą. Za długo stałem w bramie.
Dalej mam lepszy widok, więc patrzę na panoramę, choć nie tak poszerzam horyzont. Raz chwila góra, raz głębokie doły.
Wokół mnie OG zapalą gibony. Tu robi się kółko i wraca do nory. Pochodzę z komory.
Nie odbiją sodowe wody. Raz wpada siano, raz pomysł do głowy.
Pierwsza osoba nic dwie gunowa. Jak dwulicowy, to nie ma rozmowy. Nie pytaj o kierunkowy.
Poznałem szczęścia smak, po to, by tylko go zaraz zapomnieć.
Przespałem parę szans, przez co się pewnie wjebałem w insomnię.
Myślałem, że słabości trzymam już w garści, ale trzymałem pozornie. Wracam do domu na czas.
Niewyzwany diabła to nie dzwoń do mnie. Idę jak po swoje, jakby ktoś mi zabrał.
Pobrudziłem dłonie, ciągle je próbuję myć. Mi i moim ludziom mówią idź do diabła. Wychował nas gorszy Bóg.
To -my.
-Tam, gdzie się reguły kończą, to miasto, z którego pochodzę, zaczyna. Zero pięć kreska osiem dwa zero. Wczoraj coś miałeś?
Kima. Jaka sypialnia jest to w Warszawie, jak tu co drugi nie kima.
Fury na cegłach, hajs nie na kontach. Temat co lata jak wirach.
Nie bez powodu się żegnamy z fartem. Spory kryminał obcina jak barber.
Teraz nie może to sprowadzić barter. Ja nie zostawię tu głębszej skalpel.
Jeśli los dać mi jeszcze jedną szansę, to ją zrobię tak jak branżę.
Jej nie biorę na poważnie.
Życie każe, to się uczysz trzymać gardę, by cię nie trafili w bramie i nie pocięli jak sample. Odjeb numera, a cię złamią jak SIM kartę.
Nawet jak nas łupa starter to -nieważne.
-Dzieci gorszego Boga, no bo spadamy wam z nieba. Doszedłbyś po tych krokach do zakazanego drzewa.
Poświęciłem wiele ofiar, ale tutaj nie ma przebacz. To była ciężka droga, lecz tak uchodzi kariera.
-Dlatego.
-Kiedy jedzie styks wagon, za nim tłum wyznawców. Skrywam więcej niż to, co może ci ukryć kaptur.
Kiedyś może było ciężko, dziś jest gruby łańcuch.
Bo mi się powodzi, nawet trzymając się suchych faktów.