Opis
Pachnie morzem, kremem do opalania i dzieciństwem w pasiastej kąpielówce. Wtedy wszystko wydawało się wieczne – nawet słońce, które zachodziło najpóźniej. Fale śpiewały półgłosem, piasek przyklejał się do kolan, a noce były tak jasne, że wydawało się, jakby niebo po prostu zapomniało wyłączyć dzień.
Teraz wszystko to wydaje się snem – wyblakłym jak stara pocztówka z Bałtyku. Słodkim, nieco lepkim, jak wata z lipcowych jarmarków. Wtedy miłość była jak upał: kręciło się od niej w głowie, ale nikt nie chciał schronić się w cieniu. A wszystko, co pozostało, to imię, które wypowiadano szeptem:„Słońce”.
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Czy pamiętasz, jak żeśmy czekali jedenaście wyblakłych miesięcy na ten pierwszy niebieski plusk fali i na mewy tańczące na wietrze?
Czy pamiętasz, jak śpiewały plaże niespokojnym gitarowym graniem?
Jak jej działa z kalendarza marzeń uczyliśmy się brać je na pamięć.
Mówili na nią słońce.
Bałtyku szary piach zamieniał się w gorący podzwrotnikowy raj.
Mówili na nią słońce i wzdychał w tobie blues.
Tak jasne były noce, jakby zabrakło chmur.
Mówili na nią słońce.
Zostawiła nas pod koniec lata.
Tak u progu przeciągów zimowych smakowała jak cukrowa wata.
Słodka siostra wieczorów lipcowych.
Przez nią tłukliśmy butelki i szklanki i żegnali w krwi z nosa skąpań.
Nie ten smak mają dziś jagodzianki i wywietrzał już z serca dynamit.
Mówili na nią słońce.
Bałtyku, szary piach zamieniał się w gorący podzwrotnikowy raj.
Mówili na nią słońce i wzdychał w tobie blues.
Tak jasne były noce, jakby zabrakło chmur.
Mówili na nią słońce.
Mówili na nią słońce.
Bałtyku, szary piach zamieniał się w gorący podzwrotnikowy raj.
Mówili na nią słońce i wzdychał w tobie blues.
Tak jasne były noce, jakby zabrakło chmur.
Mówili na nią słońce.
Mówili na nią słońce.
Bałtyku, szary piach zamieniał się w gorący podzwrotnikowy raj.
Mówili na nią słońce i wzdychał w tobie blues.
Tak jasne były noce, jakby zabrakło chmur.
Mówili na nią słońce.