Inne utwory od Major SPZ
Inne utwory od Ślimak
Opis
Zapach dymu i słodkiego blasku unosi się w powietrzu, jakby wieczór sam włączył neonowy filtr. Nie chodzi tu o romantyczność, a raczej o instynkt: żyć, brać, przechodzić na czerwonym świetle, bo zielone i tak się zapali. Świat wokół buczy jak silnik Ferrari na biegu jałowym, a każdy krok jest jak nowa zwrotka, wybijana bitem z podwórka.
Nie można tu być miękkim – na tych ulicach wszystko decydują apetyty. Kto nie gryzie, ten zostaje zjedzony. Ale pod surowym rytmem, między wierszami i brawurą, prześlizguje się coś żywego – uczciwość, tak samo uparta jak zapach benzyny, który wżarł się w palce. I wydaje się, że to właśnie ona trzyma to wszystko razem: dym, światło, hałas i tych, którzy wciąż potrafią iść naprzód, nie przejmując się cudzymi zasadami.
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Ona chce tylko dla siebie cały świat mieć u swoich stóp.
Jak benzynę na Orlenie czuję jej zapach, słodki glamour. Moja mała labubu. Wyłowiłem cię z tłumu.
Nie musisz wracać do klubu. Nie masz już żadnych długów.
Jestem gotów bez powrotu jak z Alcatraz. Coraz więcej młodych kotów. Córką czasu jest prawda.
Moje wersy to mafia.
Jestem tu od dawna. Twoje wersy brudne dziwki. Spuszczam się im do gardła.
Wypluwa kule armata. Odjebie kurwę za brata. Lewy pas autobahna.
Za kreskę emką se latam. Na sprzęcie bit od Ślimaka. Odpalam jointa od blanta. W powietrzu wisi
Holandia. Wszędzie mam zielone światła.
Dookoła pełno węży. Jakbym robił co by chcieli to bym dawno już tu nie żył.
Kładę torcik na talerzyk. Ciągle wilczy mam apetyt. Biorę co mi się należy.
Black Barbie, toxic opary. Ona buja dupą nisko przy ziemi jak Ferrari.
Ja nie jestem wygenerowany. To nawijka prosto z bramy.
Na planszy trzeba mieć układy dla mojej brygady towar spod lady. Bez obawy zacieramy ślady.
Dwulicowych hieny spierdalają tu odpady. Smakuwa. Jestem artystą kurwa, cała łóżka się buja.
Real talk nuta.
Za mój sukces walą bucha. Trzynaście płyt w zgodzie z sumieniem.
Nie mów jak żyć, bo i tak się nie zmienię.
Zanim ocenię, chcę poznać człowieka, bo liczy się wnętrze, a nie kartoteka.
Dookoła pełno węży. Jakbym robił co by chcieli to bym dawno już tu nie żył.
Kładę torcik na talerzyk. Ciągle wilczy mam apetyt. Biorę co mi się należy.
Dookoła pełno węży. Jakbym robił co by chcieli to bym dawno już tu nie żył.
Kładę torcik na talerzyk. Ciągle wilczy mam apetyt. Biorę co mi się należy.