Inne utwory od Yu
Opis
Świat, w którym dziecięce huśtawki skrzypią głośniej niż diagnozy dorosłych. Gdzie zamiast odpowiedzi – kolejne życie – to wielki plac zabaw, a piaskownica już dawno zamieniła się w pole minowe. Głos jakby wyrósł wśród odłamków – nieco ochrypły, nieco zmęczony, ale nadal sięgający ku światłu, jak trawa przez beton. Między wierszami – wszystko to, czego zazwyczaj nie wypowiada się na głos: wstyd, złość, zagubienie, pragnienie bycia po prostu normalnym, choćby trochę.
A jednak – nie bez nadziei. Bo gdzieś pomiędzy„dlaczego mnie nie kochają” a„no cóż, żyjemy dalej” pojawia się coś żywego, prawdziwego. Ta najdelikatniejsza nić, która trzyma, kiedy nic innego nie trzyma. Muzyka tutaj nie jest do tańca – jest dla tych, którzy kiedyś też pytali, gdzie jest ich miejsce na tym cholernym placu, i w końcu zrozumieli: nawet jeśli nie wiesz, kiedy się przejedziesz, najważniejsze – nie puszczać huśtawki.
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Und ich frage mein'n Doktor wieder
"Wie sieht's aus mit 'nem Therapieplatz?"
Er sagt, das Leben sei ein Riesenspielplatz
Und wann ich auf die Schaukel darf, das weiß niemand
Okay, aber jetzt mal Schluss mit dem Schabernack
Gibt es da 'n Grund, weshalb ich kein'n Vater hab?
Und warum mich der Macker, der abends
Neben meiner Mama lag, jeden Tag geschlagen hat?
Ich hab so viele Fragen, Herr Doktor, Digga, sag doch mal
Was ist hier Phase? Wie kommt's, dass ich oft nicht atmen kann?
Und warum hat mich der fremde Mann da angefasst?
Und mich dann gezwung'n, dass ich das besser nicht der Mama sag
Außerdem versteh ich nicht so ganz, wieso mich keiner mag
Und warum alle behaupten, Familie sei für ein'n da
Kein'n Plan, alles, was ich von den'n je zu hör'n bekam war
"Sei normal, schrei nochmal, dann lebst du kein'n weit'ren Tag"
Und ich frage mein'n Doktor wieder
"Wie sieht's aus mit 'nem Therapieplatz?"
Er sagt, das Leben sei ein Riesenspielplatz
Und wann ich auf die Schaukel darf, das weiß niemand
Und ich frage mein'n Doktor wieder
"Wie sieht's aus mit 'nem Therapieplatz?"
Er sagt, das Leben sei ein Riesenspielplatz
Und wann ich auf die Schaukel darf, das weiß niemand
La-da-da, la-da-da, das weiß niemand
La-da-da, la-da-da, das weiß niemand
Gitarrentasche angelehnt an die geöffnete Haustür
Irgendwie dacht ich von klein auf nur: "Ich will raus hier"
Dann hab ich was für mich gefunden, dachte, ich kann Menschen helfen
Indem ich Mucke mache, einfach einmal nur ich selbst bin
Idiotisch, wie dumm ich bin, dass ich das ehrlich dachte
Fakt ist, dass mich niemand mag und niemals jemand wirklich mochte
Im Internet wildfremde Menschen, die Videos über mich posten
Im Podcast auf Instagram und TikTok zeigen sie, dass ich nur pose
Am Anfang dacht ehrlich, das sei einfach nur ein Missverständnis
Schrieb sie an: "Klär es auf", und dann kam mir die Erkenntnis
Niemand will ernsthaft aufklär'n, wo es nichts aufzuklären gibt
Menschen hassen einfach gerne und am liebsten eben mich
Und ich frage mein'n Doktor wieder
"Wie sieht's aus mit 'nem Therapieplatz?"
Er sagt, das Leben sei ein Riesenspielplatz
Und wann ich auf die Schaukel darf, das weiß niemand
Und ich frage mein'n Doktor wieder
"Wie sieht's aus mit 'nem Therapieplatz?"
Er sagt, das Leben sei ein Riesenspielplatz
Und wann ich auf die Schaukel darf, das weiß niemand
La-da-da, la-da-da, das weiß niemand
La-da-da, la-da-da, das weiß niemand
La-da-da, la-da-da, das weiß niemand
La-da-da, la-da-da (das weiß niemand)
Im Hausflur steht mein Reisekoffer schon bereit
Doch bevor ich abhau, Herr Doktor, noch 'ne Kleinigkeit
Warum musst ich eigentlich so oft die Schule wechseln?
Warum fiel es viel'n Lehrern so schwer Yunus auszusprechen?
Warum wurd ich von den ein'n Dreckskanake genannt?
Und die andern meinten: "Der Spast kommt nicht aus meinem Land"
Hab ich da aus Verseh'n irgendetwas Falsches gemacht?
Sorry für die Frage, doch das check ich nicht ganz
Ah, und wenn wir schon dabei sind, was ich auch nicht ganz versteh
Dieses Mit-Stühl'n-nach-mir-werfen und jede Pause Schläge
Ist das auch eine Metapher? Was wollten mir die andern damit sagen?
Wofür steht der Versuch "Mit 14 Jahr'n hab ich mich erhang'n"?
Na ja, nur so halb, hat ja leider nicht geklappt
Doch ich weiß noch, an der Tür stand meine Mom und hat gelacht
Und wenn das hier wenigstens ein Viertel meines Lebens wär
Würd ich vielleicht glauben, wenn wer sagt, der Scheiß ist lebenswert
Und ich frage mein'n Doktor wieder
"Wie sieht's aus mit 'nem Therapieplatz?"
Er sagt, das Leben sei ein Riesenspielplatz
Und wann ich auf die Schaukel darf, das weiß niemand
Und ich frage mein'n Doktor wieder
"Gibt's 'nen Grund, warum mich niemand lieb hat?"
Er sagt, das Leben sei ein Riesenspielplatz
Ja ja, schöne Metapher, ich weiß schon (das weiß niemand)
La-da-da, la-da-da, das weiß niemand
La-da-da, la-da-da, das weiß niemand
La-da-da, la-da-da, das weiß niemand
La-da-da, la-da-da, das weiß niemand
Na ja, ich weiß, ich hab gesagt, dass ich jetzt gehe
Doch irgendwie lass ich das ungern hier so steh'n
Ich bin grad in einer Klinik und ich zahl die Scheiße selbst
Tausend Euro am Tag, ich will Gesundheit und kein Geld
Und mit jeder Stunde, die ich hier länger verbringe
Wird mir klar, dass ich eigentlich gar nicht so schlimm bin
Ich hab die meisten Dinge, die ich getan hab, nur für andre gemacht
Von klein auf hab ich meiner Mama gesagt
"Wenn ich groß bin, bin ich da für die, die niemanden haben"
Ich geb alles, bis ich umfall, steh mit offenen Arm'n
Ich geb mich auf, bis ihr alle realisiert
Ihr seid nicht zu viel, das Leben ist nur korrumpiert
Ihr seid genug, ihr seid wertvoll
Und so unfassbar wunderschön, wie ihr so seid
Ganz egal, ob ich geh oder bleib
Bitte vergesst nicht, ihr seid niemals allein
Und so frag ich mein'n Doktor wieder
"Wie sieht's aus mit 'nem Therapieplatz?"
Tłumaczenie na język polski
I zapytam jeszcze mojego lekarza
„A co z miejscem terapii?”
Mówi, że życie to wielki plac zabaw
I nikt nie wie, kiedy pozwolą mi wejść na huśtawkę
OK, ale już koniec żartów
Czy jest jakiś powód, dla którego nie mam ojca?
A dlaczego facet wieczorem?
Leżeć obok mamy i bić ją codziennie?
Mam tyle pytań, doktorze, Digga, powiedz mi
Jaka jest tutaj faza? Dlaczego często nie mogę oddychać?
I dlaczego ten obcy mężczyzna mnie dotknął?
A potem zmusiłam się, żeby nie mówić mamie
Poza tym nie bardzo rozumiem, dlaczego nikt mnie nie lubi
I dlaczego wszyscy mówią, że rodzina jest przy tobie
Nie mam planu, słyszałem tylko od nich
„Bądź normalny, krzycz jeszcze raz, a wtedy nie przeżyjesz kolejnego dnia”
I zapytam jeszcze mojego lekarza
„A co z miejscem terapii?”
Mówi, że życie to wielki plac zabaw
I nikt nie wie, kiedy pozwolą mi wejść na huśtawkę
I zapytam jeszcze mojego lekarza
„A co z miejscem terapii?”
Mówi, że życie to wielki plac zabaw
I nikt nie wie, kiedy pozwolą mi wejść na huśtawkę
La-da-da, la-da-da, nikt nie wie
La-da-da, la-da-da, nikt nie wie
Torba na gitarę oparta o otwarte drzwi wejściowe
Jakoś od najmłodszych lat po prostu myślałem: „Chcę się stąd wydostać”
Potem znalazłam coś dla siebie, pomyślałam, że mogę pomagać ludziom
Tworząc muzykę i po prostu będąc choć raz sobą
Idiotyczne, jaki jestem głupi, że szczerze tak myślę
Fakt jest taki, że nikt mnie nie lubi i nikt nigdy naprawdę mnie nie lubił
Zupełnie obcy ludzie w Internecie publikują filmy o mnie
W podcaście na Instagramie i TikToku pokazują, że po prostu pozuję
Na początku szczerze myślałam, że to tylko nieporozumienie
Napisałem do niej: „Wyjaśnij to” i wtedy uderzyła mnie świadomość
Nikt nie chce na poważnie wyjaśniać, gdzie nie ma nic do wyjaśnienia
Ludzie po prostu uwielbiają nienawidzić, a zwłaszcza ja
I zapytam jeszcze mojego lekarza
„A co z miejscem terapii?”
Mówi, że życie to wielki plac zabaw
I nikt nie wie, kiedy pozwolą mi wejść na huśtawkę
I zapytam jeszcze mojego lekarza
„A co z miejscem terapii?”
Mówi, że życie to wielki plac zabaw
I nikt nie wie, kiedy pozwolą mi wejść na huśtawkę
La-da-da, la-da-da, nikt nie wie
La-da-da, la-da-da, nikt nie wie
La-da-da, la-da-da, nikt nie wie
La-da-da, la-da-da (nikt nie wie)
Moja walizka już czeka na korytarzu
Ale zanim wyjdę, doktorze, coś małego
Dlaczego tak często muszę zmieniać szkołę?
Dlaczego tak wielu nauczycielom tak trudno było wymówić „Yunus”?
Dlaczego nazwali mnie szumowiną?
A inni mówili: „Spast nie pochodzi z mojego kraju”
Czy przez przypadek zrobiłem coś złego?
Przepraszam za pytanie, ale nie jestem w stanie tego dokładnie sprawdzić
Ach, a skoro już przy tym jesteśmy, czego też nie do końca rozumiem
To rzucanie we mnie krzesłami i psuje każdą przerwę
Czy to także metafora? Co inni chcieli mi powiedzieć?
Co oznacza eksperyment „Powiesiłem się w wieku 14 lat”?
No cóż, tylko do połowy, niestety nie udało się
Ale wciąż pamiętam moją mamę stojącą w drzwiach i śmiejącą się
I gdyby to była przynajmniej jedna czwarta mojego życia
Może uwierzyłbym, gdyby ktoś powiedział, że w tym gównie warto żyć
I zapytam jeszcze mojego lekarza
„A co z miejscem terapii?”
Mówi, że życie to wielki plac zabaw
I nikt nie wie, kiedy pozwolą mi wejść na huśtawkę
I zapytam jeszcze mojego lekarza
„Czy jest powód, dla którego nikt mnie nie kocha?”
Mówi, że życie to wielki plac zabaw
Tak, tak, piękna metafora, wiem (nikt tego nie wie)
La-da-da, la-da-da, nikt nie wie
La-da-da, la-da-da, nikt nie wie
La-da-da, la-da-da, nikt nie wie
La-da-da, la-da-da, nikt nie wie
Wiem, mówiłem, że teraz wychodzę
Ale jakoś nie lubię tego tak zostawiać
Jestem teraz w klinice i sam płacę za to gówno
Tysiąc euro dziennie, chcę zdrowia, a nie pieniędzy
I z każdą godziną spędzam tu dłużej
Zdaję sobie sprawę, że tak naprawdę nie jestem taki zły
Większość rzeczy, które robiłem, była przeznaczona tylko dla innych ludzi
Od najmłodszych lat mówiłem mamie
„Kiedy dorosnę, będę przy tych, którzy nie mają nikogo”
Dam z siebie wszystko, aż upadnę i stanę z otwartymi ramionami
Poddaję się, dopóki wszyscy nie zrozumiecie
Nie jesteś za bardzo, życie jest po prostu zepsute
Jesteś wystarczający, jesteś wartościowy
A ty jesteś niesamowicie piękna
Nie ma znaczenia, czy odejdę, czy zostanę
Pamiętaj, nigdy nie jesteś sam
Dlatego pytam jeszcze raz lekarza
„A co z miejscem terapii?”