Inne utwory od Avi
Inne utwory od Pezet
Inne utwory od Jan-Rapowanie
Inne utwory od Czarny HIFI
Opis
Czas nie jest tu wrogiem, ale współautorem – z zmarszczką na czole i rytmem zamiast zegara. Kiedyś wszystko było głośniejsze, bardziej zuchwałe, ważniejsze: rymy pisano na ławkach, życie pachniało protestem i tanimi słuchawkami. Teraz między wierszami jest więcej powietrza. Mniej„udowadniania”, więcej„rozumienia”. Ogień w środku nadal płonie – tylko już nie parzy, a ogrzewa, kiedy wracasz do domu późno i trochę zmęczony. W tym dźwięku jest ironia, wdzięczność i ciche„jedziemy dalej”. Bo dorastanie to nie kwestia liczb, ale umiejętności nie tracić rytmu, nawet gdy muzyka cichnie.
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Jak byłem małolatem, taki rap chciałem robić, marzył mi się, stary!
Na karku 37 wiosen
Nie ma takich ciosów, po których się nie podniosę
Nieraz dawałem plamy, a co gorsza
Doszukiwałem się w nich sensu tak jak Rorschach
Byliśmy mali, a ten świat taki wielki
Nie wiedzieli, co wyrośnie, gdy puszczałem kiełki
Od szkoły wolę ławki i boiska
Ale kiedy wreszcie piszę, to jest dumna polonistka
Głos w głowie, co mi mówi: "Jedziesz z tym!"
Ogień w sercu większy niż ten, co trawił Rzym (oh)
Zdobądź szczyt, potem z niego nie spadnij
Świat nie jest taki zły, tylko my za delikatni
Żyjemy i zdechniemy jak artyści (aha)
Nic lepszego nie mógłbym sobie wyśnić
A jak nie dziś, no to jeszcze może kiedyś (yo, yo)
Otrę się o doskonałość, no bo taki mam fetysz
Na karku 27 wiosen
Trucizny znikają, a nie skończę tak jak Cobain (oh)
Polonista chodzi na moje koncerty
Pisałem pierwsze wersy, uciekając z jego lekcji
Już nie latam z JBL-em tak jak Pucha
Nie muszę podnosić głosu, żeby ktoś chciał mnie wysłuchać
O to właśnie zawsze mi chodziło w rapie
Świadomy ograniczeń, ale wiem też, co potrafię
Walczę o swą niezależność tak jak Katalonia
Wolę recytować niż gdzieś kurwa tryhardować
Tu, gdzie charyzmą nazywają parcie na szkło
Cena emocji twórcy jest zależna od montażu
Moja droga prowadziła przez meliny
Pewnie gdyby tak nie było, nie byłbym dzisiaj szczęśliwy
Dwa koła podwyżki to nie złoty pociąg
Nie kupuj ciuchów na okazje, które nie nadchodzą, pozdro!
Oh, kimś innym jestem, gdy kurtyna tu opada i
Zna mnie garstka, nic niewarta cała reszta
I coś innego dla mnie znaczy dziś odwaga niż
Biała kreska i moja młoda-stara wersja
A najmniej znaczy pies, co najgłośniej ujada
Ta naga prawda stara jest jak arabeska
Jestem imago - dojrzała postać owada
Co wciąż upada, bo utkana cała z człowieczeństwa
Na głowie wszechświat noszę, bo lubię marzyć
I z moją wrażliwością to razem dużo waży
Czasem to ciężko znoszę, cyniczny uśmiech noszę
Ale mi mówisz, że mi z nim jest w chuj do twarzy
Nie palę zazy, bo i tak mam sporo rozkmin
Na sobie ślady noszę już bycia dorosłym
I myślę sobie, że miło cię poznać
Najwyższy czas się może już do czegoś zobowiązać
I talk when you feel like
I talk when you feel like
I only wanna talk when you feel like
I talk when you feel like
Call me when you need it
I talk when you feel like
I only wanna talk when you feel like
I talk when you feel like
I talk when you feel like
I only wanna talk when you feel like
I talk when you feel like
Call me when you need it
I talk when you feel like
I only wanna talk when you feel like