Inne utwory od Berson
Inne utwory od Oskar83
Inne utwory od Pedro
Opis
Kiedyś wszystko wyglądało obiecująco – prawie jak początek heroicznej sagi, w której jest miejsce zarówno dla smoka, księżniczki, jak i wielkiego planu, który ma wszystko zmienić. Ale zamiast lśniącej zbroi – zatłuszczona kurtka, zamiast eliksiru – napój energetyczny z najbliższego sklepiku„Żabka”, a magia skończyła się dokładnie tam, gdzie zaczęła się rzeczywistość o 6:00 rano i bladą miną na wykładzie.
Słowa lecą jak iskry – dużo, głośno, bez systemu. Każdy monolog jest jak sprint bez mety: chce się uciec od pustki, ale nogi grzęzną we własnych opowieściach. Ironią losu jest to, że bohater tej historii sam jest dla siebie smokiem, sam jest dla siebie ratownikiem i sam jest dla siebie ziewnięciem.
Gdzieś pomiędzy„wszystko będzie” a„wszystko już było” pozostało dziwne zmęczenie rozmowami i obietnicami. Świat wydaje się śmieszny, ale śmiech jest świszczący, ponieważ następnego dnia znów pojawia się lustro – i nie ma w nim rycerza, tylko facet, który po prostu nie zdążył stać się sobą.
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Zo.
Dobrze się to zapowiadało, ale smoki były też tam, gdzie oj, w tej opowieści.
Dobrze znany wam makaron, co nikt go nie lubi jeść. A mam w głowie się nie mieści.
To chłop gada, gada, gada. Jak ma robić to jak pies czeka i szczeka na inne pieski.
Szósta rano na wykładach blada japa. Co ci jest profesor od siedmiu boleści?
Ty nie zaczynaj mówić jak masz pod nosem talk. Nie potrafię small talk.
Zazwyczaj mówię raz. Mocna kmina kocie. Wiem, cel to złoty Graal.
Tylko, że ten plan wymyśla zwykły szary dzban, co leje i leje albo kręci aferę.
Pluje się z dala, lecz nie wychodzi przed szereg. Nie jest mułyco, chociaż ma czesany beret.
Dla mnie kabaret, jak widzę taką manierę. Nie wiesz co to życie? Co to dziary na ciele?
Twoi ludzie zero i kanały menele. Zbiera się na burzę.
Mimo tego cukierek widzi, że to nie deszcz, ale chlej i te mele.
Dobrze się to zapowiadało, ale smoki były też tam, gdzie oj w tej opowieści. Dobrze znany wam makaron, co nikt go nie lubi jeść.
A mam w głowie się nie mieści. To chłop gada, gada, gada.
Jak ma robić to jak pies czeka i szczeka na inne pieski. Szósta rano na wykładach blada japa.
Co ci jest profesor -od siedmiu boleści? Ty -Trochę teorii.
Jeśli opierdolisz wszystko z całej folii wlejesz na to litr, zrobi się farmazon z historii.
Jak na ten przykład typ, który się jakoś zapowiadał, lecz w chwilę miałem go dość, bo zawodził jak autoalarm. Smoki były i księżniczki.
Tam był magiczny eliksir i on przeciwników wszystkich jak Chmielnicki sam. Były loty, były spadki, potem znowu były loty.
Ty Oskar to nie farmazon. No co ty? Próbowałem odejść na drugi klon.
Z kitra cię, ale on wracał ciągle. Chuj wie skąd. Musiałem się ukręcić, bo nie było wyjścia.
Szkoda, że na finał nie przyjął liścia, bo rano spotkał go tylko ból.
Stanął w lustrze, a tam był tylko żul. Dostał całe życie, a tam było tylko pół.
Spojrzał na -jej policzki. Była tam zaschnięta sól.
-Dobrze się to zapowiadało, ale smoki były też tam, gdzie oj w tej opowieści.
Dobrze znany wam makaron, co nikt go nie lubi jeść. A mam w głowie się nie mieści. To chłop gada, gada, gada.
Jak ma robić to jak pies czeka i szczeka na inne pieski. Szósta rano na wykładach blada japa.
Co ci jest profesor od siedmiu boleści? Ty