Inne utwory od VBS
Opis
Głębokie echo betonowych dziedzińców i błyski neonów odbijają się w słowach, jakby samo miasto czytało pod rytm. W tym dźwięku jest pewność, która nie wymaga dowodów. Tu się nie marzy o scenie, po prostu się ją zajmuje, z taką samą obojętnością, z jaką wydycha się dym w nocne powietrze. Każda linijka pachnie potem studia i lekką bezczelnością kogoś, kto już zrozumiał, że świat nie musi go akceptować, on musi słuchać. To nie wyzwanie, tylko naturalny stan bycia ponad hałasem, w swoim rytmie, gdzie wytwórnia jest własna, zasady są własne, a każde „nie” brzmi głośniej niż jakiekolwiek „tak”.
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Nowy VBS, what's poppin?
Jestem wybawieniem dla tych, którym się znudziły trapy. Nie podaję łapy jak nie kumasz mojej fazy.
Twoja dupa na nasz koncert robi sobie nowe pazy. O, zajebałem glow up jak król.
Miałem doła jak chuj, ale ziomal znam swój. Bani ogar mam tu, ugotować bas luj.
Dowieziony nowy sound jakbym robił drive-thru.
Mówią, że to kozak lit. Robię foty z modelkami jak Włodarski.
Ciągle demony wracają, ale głowa steel. Z czasów, kiedy byłem w garze jak Soda Stream.
Mówią, że nie będzie z tego floty, a ja odjebany w Pradę odpowiadam nie, no co ty.
Rady są do wyjebania.
Nawet dzieci wiedzą o tym, że najwięcej o pokorze to pierdolą egotopy.
Została nam z Łodzi tratwa. Gówno coraz mniejsze mordo, to dziś garstka.
Jebać to, niech się chłodzi szampan, nim zostanę w jednej czapce jak OG. Kanka?
To dla ziomali, którzy bandą idą razem, kłamem gardzą.
Kminią fazę, za nich alko wylewane, wanne w gardło. Panien, co uznanie kradną. Maniur, które
Chanel pachną. Czają bazę, mają te flow. Wypijmy za nie, wypalmy za nie.
Nowy WDO, co jest gratku?
Jestem wybawieniem dla tych, którym brak jest kompaktów. Nie myślę o konsekwencjach post factum.
Mam własny label, więc raczej nie zerwę kontraktu. Takiego typa jak ja trudno znaleźć.
Ten banger dzisiaj dzielę na dwa równo z VEM. Nikt nie każe wcześnie mi wstać.
Znów zostaję tu na długo, więc póki to twój czas kurwo szalej.
Dawno w górę obrałem kierunek.
Dlatego kiedy mnie widzisz, zwykle jestem nad tłumem.
To tylko ja i nie hamuję ani bety, ani siebie. Nie proś mnie o rachunek.
Nie będę cię w niczym wyręczał.
Wiem, jak się poruszać w tych miejscach. Lotny umysł, ale nie brak mi serca.
Zna -mnie tutaj każdy. Nie grozi mi dyskrecja.
-To dla ziomali, którzy bandą idą razem, kłamem gardzą. Kminią fazę, za nich alko wylewane, wanne w gardło.
Panien, co uznanie kradną. Maniur, które Chanel pachną. Czają bazę, mają te flow.
Wypijmy za nie, wypalmy za nie.
To dla ziomali, którzy bandą idą razem, kłamem gardzą.
Kminią fazę, za nich alko wylewane, wanne w gardło. Panien, co uznanie kradną. Maniur, które
Chanel pachną. Czają bazę, mają te flow. Wypijmy za nie, wypalmy za nie.