Inne utwory od Kukon
Opis
Noc jest jak kanał na Instagramie: uśmiechy innych ludzi na pokaz, szyk i pustka między polubieniami. Duży dom, praca do szpiku kości i parasol na wszelki wypadek – jakby bogactwo nie chroniło przed bezsennością i wewnętrznym głodem.
Słodko-gorzkie uczucia: sakramentalne „przepraszam, kochanie” – i od razu poczucie braku kontroli, jakby uzależnienie od drobiazgów pożerało radość. Miłość tutaj nie jest ratunkiem, ale ryzykowną grą z ogniem i gumową zabawką jednocześnie: chcesz wszystko wziąć, ale zawsze masz zajęte ręce.
Ironią jest to, że sukces nie usuwa pytań: nic nie spada z nieba – może z wyjątkiem popiołów wczorajszych nadziei. Cała ta mieszanina szczerości i zmęczenia brzmi niemal jak wyznanie w pamiętniku, tyle że zgrabnie, z podpisem „jeszcze tego nie wymyśliliśmy”.
chorki: nostalgia1a
muzyka: Miroff, hvll
miks/master: Enzu
Wideo: Kukon i Filip Pielesiak
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Mówią, że nie spada z nieba nic
Mówią, że nie spada z nieba nic
Yeah
Chyba w końcu jej zabiorę klucze albo zmienię zamek
Nie pamiętam, serio, kiedy dobrze się wyspałem
Docieram do celu, będzie miękkie lądowanie (yeah)
Że coś nie tak, bije serce, mówi mi zegarek
Widzę filmik, jak się chwali szmalem, i zostawiam like'a (like'a)
Lubię rozkoszować się jej stylem przez Instagram
Lubię obserwować, jak ścigacie się o aplauz
Potem przemykać bokiem, gdy na scenie (okej) gasną światła
Mówią, że nie spada z nieba nic, a ciągle mam parasol (yeah)
Sam w tak dużym domu jestem pochłonięty pracą
Brakuje mi czasu, aby wejść w to znów na 100 pro
Ale nadal nie ma rzeczy, której łatwo bym nie opchnął
Zawsze podobały mi się twoje plany, twoje włosy, twoje ciało, twoje oczy
Twoje zdanie o tym całym przemyśle
Dzisiaj siedzę późno w nocy, nie ma ciebie
Mam już dosyć, jestem głodny (głodny)
Sorry, baby, że nie da się mnie ogarnąć
Uwierz, że ja też chciałbym, aby czasem było łatwo
Ludzie myślą, że jak mamy z tego siano
To wszystkie nasze problemy pospierdalały dawno
Sorry, baby, że nie da się mnie ogarnąć
Uwierz, że ja też chciałbym, aby czasem było łatwo
Ludzie myślą, że jak mamy z tego siano
To wszystkie nasze problemy pospierdalały dawno
(Dawno, dawno) nie-nie-nie da się mnie ogarnąć
(Dawno, dawno) uwierz, że ja też chciałbym, aby czasem było łatwo
Nie spadną nam z nieba, nie
Nie spadaj nam z nieba
Uzależniam się jak kretyn od wszystkich chujowych rzeczy
Więc nie ma co się dziwić, że tak niewiele mnie cieszy
Aż się, kurwa, zaśmiał anioł
Cóż to za nowe rozterki, nasz poeta ma znów halo? (Halo?)
Jakbym pisał listy, nie wiem, kurwa, do Rainera Rilke
A to życie takie dziwne i trwa tylko krótką chwilkę
Osiągnąłem, co chciałem, zostało odbijać piłkę
Fajnie, że chciałaś wysłuchać mnie, podzielcie się napiwkiem
Sorry, baby, że nie da się mnie ogarnąć
Uwierz, że ja też chciałbym, aby czasem było łatwo
Ludzie myślą, że jak mamy z tego siano
To wszystkie nasze problemy pospierdalały dawno
Sorry, baby, że nie da się mnie ogarnąć
Uwierz, że ja też chciałbym, aby czasem było łatwo
Ludzie myślą, że jak mamy z tego siano
To wszystkie nasze problemy pospierdalały dawno
(Dawno, dawno) nie-nie-nie da się mnie ogarnąć
(Dawno, dawno) uwierz, że ja też chciałbym, aby czasem było łatwo
Nie spadną nam z nieba, nie
Nie spadaj nam z nieba