Inne utwory od Kwiatek HAZE
Inne utwory od Phunk'ill
Inne utwory od Moo Latte
Opis
Słowa są ciężkie, ale szczere – jak żwir pod stopami, gdy idziesz dalej, nawet jeśli droga o to nie prosi. Nie ma patosu i „na pokaz”. Jest zmęczenie, jest złość, ale też uparte przekonanie, że własna droga jest ważniejsza od etykietek innych ludzi. Muzyka jest jak wydech po długim biegu: oddech jest trochę krótki, ale serce wciąż bije w rytmie „nie poddawaj się”.
Muzyka: Moo Latte
Gramofony: Phunk'ill
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
To moje słowa.
To autoportret.
Korzystam z innego tlenu i korzystam z tego, czego nie kupisz na demu.
Wciąż powtarzam to, co przodkowie dawno temu.
Małolaci mówią coś, nie wiem po jakiemu.
Pcham ten wózek dalej tak jak Willis, żeby kilku wkurwić, bo to nie jest dla debili.
Coś tam piszą anonimy, żeśmy się skończyli, a ja dopiero zaczynam rzucać towar co ich kili. Bo to nie hiphopolo ani hiphopelo.
To przednie jest szelo. Dedykuję go zbłądzicielom, którzy tak samo jak ja pchają swoje dzieło.
Którzy tak samo jak ja wiedzą, jak jest ciężko. Znowu wstrzyk nie daje mi zasnąć.
Osiągnę ten szczyt albo spadnę kurwa na dno. Skończę tak jak van Gogh albo jak
Pablo Picasso. Pójdzie to na darmo albo przyniesie to banknot.
Przemierzyłem już świata kawałek, żeby właśnie tu napisać kawałek, w którym daję znów z siebie kawałek.
Tobie go teraz oddaję.
Przemierzyłem już świata kawałek, żeby właśnie tu napisać kawałek, w którym daję znów z siebie kawałek.
Nie oczekuję nic wcale.
Znowu w życiu coś nie wyszło. Bania strzela. Kapiesz to? Znów czuję się jak
Don Kichot. Kurwa, nie jest wszystko G tak jak G-Shock. Ludzie patrzą i nie widzą.
Słuchają i nie słyszą. Trudno. Ja tego nie zmienię, ale mogę zmienić hudrą.
Dlatego zejdź ze mnie i nie opowiadaj głupot. Nie jestem bity w ciemię.
Albo jesteś barakudą, albo niekoniecznie. Taki jest tu kanon. Święty Marek lub QAnon.
Wierzysz w prawdę czy farmazon? Ja kiedyś wierzyłem tym osiedlowym ryjom.
Jakbym wierzył nadal, to bym odsiadywał wyrok. Palił ciągle mech albo spijał opiat.
Ale na szczęście nie. To nie są puste słowa. Może to szum w tle.
Może to błahostka, ale ciutka bajt mnie jak pierdolona miopsja.
Przemierzyłem już świata kawałek, żeby właśnie tu napisać kawałek, w którym daję znów z siebie kawałek.
Tobie go teraz oddaję.
Przemierzyłem już świata kawałek, żeby właśnie tu napisać kawałek, w którym daję znów z siebie kawałek.
-Nie oczekuję nic wcale. -To moje słowa.
To autoportret. Moje zmy, moje życie. Nie zamierzam nosić krzyża.
Wyrosłem kurwa w mieście, nie na wiosce. To moje słowa. To autoportret.
-Dla was leci kawalina, ka-ka-kawalina. -Wyrosłem kurwa w mieście, nie na wiosce.