Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Дабы развеять мрак, я призываю солнышко
Среди дубрав по большаку плутая до утра
Приди и освети мне путь родное солнышко
Пока не завела в тупик дурная голова
Вчера снегов белизна
Сегодня снова весна
Все повторится не раз
Не сомневайся, признай
Развею мрак, я призываю солнышко
Среди дубрав по большаку плутая до утра
Приди и освети мне путь родное солнышко
Пока не завела в тупик дурная голова
Скрипит веков колесо
Свой хвост кусает змея
Все превратится в песок
Мы понимаем, смеясь
Развею мрак, я призываю солнышко
Среди дубрав по большаку плутая до утра
Приди и освети мне путь родное солнышко
Пока не завела в тупик дурная голова
Нам дороги все благоволят
Петляем снова по лугам, полям
Где ивы кланяются тополям
А травы манят - отдохни, приляг
И не долго брести нам в этой ночи
Как пучок лучин, жаркие лучи
Выжигают муть, прогоняя тьму
Её плавя, будто сургуч в печи
Скрипит веков колесо
Свой хвост кусает змея
Все превратится в песок
Мы понимаем, смеясь
Развею мрак, я призываю солнышко
Среди дубрав по большаку плутая до утра
Приди и освети мне путь родное солнышко
Пока не завела в тупик дурная голова
Дабы развеять мрак, я призываю солнышко
Дабы развеять мрак, я призываю солнышко
Tłumaczenie na język polski
Aby rozproszyć ciemność, wzywam słońce
Wśród lasów dębowych wzdłuż szosy, wędrując do rana
Przyjdź i oświeć mi drogę, drogie słońce
Dopóki moja chora głowa nie zaprowadziła mnie w ślepy zaułek
Wczoraj śnieg był biały
Dzisiaj znowu wiosna
Wszystko będzie się powtarzać
Nie wątp w to, przyznaj to
Rozproszę ciemność, przywołam słońce
Wśród lasów dębowych wzdłuż szosy, wędrując do rana
Przyjdź i oświeć mi drogę, drogie słońce
Dopóki moja chora głowa nie zaprowadziła mnie w ślepy zaułek
Koło wieków skrzypi
Wąż gryzie własny ogon
Wszystko zamieni się w piasek
Rozumiemy przez śmiech
Rozproszę ciemność, przywołam słońce
Wśród lasów dębowych wzdłuż szosy, wędrując do rana
Przyjdź i oświeć mi drogę, drogie słońce
Dopóki moja chora głowa nie zaprowadziła mnie w ślepy zaułek
Wszyscy są zwolennikami naszych dróg
Znów wijemy się przez łąki i pola
Gdzie wierzby kłaniają się topolom
A trawa zaprasza - odpocznij, połóż się
I nie będziemy musieli długo wędrować tej nocy
Jak pęk drzazg, gorące promienie
Wypal osady, odpędzając ciemność
Topiąc ją jak wosk w piecu
Koło wieków skrzypi
Wąż gryzie własny ogon
Wszystko zamieni się w piasek
Rozumiemy przez śmiech
Rozproszę ciemność, przywołam słońce
Wśród lasów dębowych wzdłuż szosy, wędrując do rana
Przyjdź i oświeć mi drogę, drogie słońce
Dopóki moja chora głowa nie zaprowadziła mnie w ślepy zaułek
Aby rozproszyć ciemność, wzywam słońce
Aby rozproszyć ciemność, wzywam słońce